Jak nie stracić faceta – czyli 6 rzeczy, których mężczyzna nienawidzi

Czego jako mężczyzna nie lubię u kobiet najbardziej? Chociaż czytając ten artykuł droga kobieto, możesz pomyśleć, że sprawa jest banalna. Doskonale wiesz, jak nie stracić faceta a przynajmniej podświadomie. Wiesz też, że jeśli coś zrobisz, to na pewno Twój chłopak to lubi, albo nie lubi. Gorzej, jeśli okaże się, że to co robisz i uważasz za słuszne, okaże się błędem prowadzącym związek donikąd.

Jako kobieta doskonale potrafisz się odnaleźć podczas komunikacji z drugim człowiekiem i perfekcyjnie, delikatnie umiesz czegoś odmówić komuś, wyperswadować, albo umocnić w jakichś przekonaniach. Nie przeczę, że my mężczyźni nie jesteśmy w tym dobrzy i bardzo dobrze się składa, że to Was mamy od tego by udobruchać nasze mamy, ojców, braci, czy ciocie cioteczne. Nawet jako psycholog, czasami nie daję rady swojej kobiecie. W końcu jestem mężczyzną a przecież słabością mężczyzny prawie zawsze, jest słabość do kobiet. Zwłaszcza, jeśli w grę wchodzą emocje i walka na słowa jednocześnie.

Nawet moja walka.

To tyle tytułem wstępu, bowiem będzie mowa o komunikacji z mężczyzną – od tej drugiej strony!

Jak nie stracić faceta

Będzie sporo praktycznej wiedzy, więc na końcu artykułu zostawiam Ci PDF z krótką adnotacją, czego nie robić swojemu mężczyźnie zarówno temu którego chcesz zdobyć, jak i temu którego już zdobędziesz. Chociaż podobnego materiału w internecie jest mnóstwo, to jednak od swojej strony, zupełnie nie zwracając uwagi na to co wypisują różni ludzie na blogach, portalach, zostawiam Ci receptę na zniszczenie swojego związku z facetem. Co ciekawe, w przypływie zauroczenia swoim mężczyzną robisz coś zgoła odwrotnego niż opisana tutaj anty-recepta! Paradoks prawda?

Zaczynajmy zatem.

Jesteś fajnym facetem, zostańmy przyjaciółmi dobrze?

Brzmi znajomo?

Te słowa padają zarówno podczas odrzucenia chłopaka, jak również… Uwaga!

Jak nie stracić faceta

Mężczyzna

Podczas dawania mu szansy, że może Cię zdobyć!

Już czuję serce w gardle. Wbrew pozorom jest to najgorsze co może usłyszeć facet. Chyba lepiej byłoby mu powiedzieć, żeby się bardziej postarał, albo oznajmić: „kto wie? może?”. Mężczyźni często dzięki „przyjacielskim propozycjom” tracą wiarę w siebie. Może nie wszyscy oczywiście, ponieważ są pewni siebie faceci, którzy wiedzą co z tym zrobić, ale są też tacy, którzy dosłownie wpadają w depresję. Tak czy siak, nie lubimy tego, to umniejsza naszą męskość. Przyjaciel? To poniekąd brzmi jak „chłopiec na posyłki”, z całym szacunkiem dla panów.

Jesteś taki kochany! Daj buziaka!

Zaraz, zaraz! To ja jestem piękny!? Yhmm

Widziałaś kiedyś pozującego faceta na kanapie? Chciałoby się powiedzieć, „facet, weź się do roboty!”. Kiedy słyszę, jaki jestem kochany, miły, ciepły, piękny, to na mnie to nie działa. Czasami nawet czuję się kobieco…

Jakiś czas temu odwiedziliśmy z żoną pewną parę. Chłopak coś zrobił dla swojej dziewczyny. Nie pamiętam już dokładnie co to było. Istotne dla mnie jest to, co zrobiła jego kobieta. Mianowicie podeszła do niego, powiedziała „mój ty rycerzu” i dała mu całusa. Poczułem się zazdrosny!

Nie było, żadnego:

„jaki Ty jesteś kochany! Daj buzi!”

Oooooo, też bym tak chciał! Ale nie to drugie! Raczej to pierwsze!

„mój ty rycerzu”

Tak, jestem boskI! My mężczyźni mamy wyższe poczucie własnej wartości. Zwłaszcza Ci, którzy się przebudzą. Dlatego upiększanie i zdrabnianie określeń dla mężczyzny, powoduje albo zmniejszanie naszego poczucia sprawstwa, albo wręcz na nas nie działa, nie motywuje. No chyba, że któryś facet jest bardziej kobiecy.

Jak nie stracić faceta

Mężczyzna

Po trzecie, jak nie stracić faceta?

Jesteś głupszy niż myślałam!

Oj oj oj, już się zaczęło?

Po paru latach wspólnego życia temperatura związku spada. Zaczynają się docinki a marzenia, których facet nie spełnił, stają się przyczynkiem do tego, by ciosać kołki na głowie mężczyzny. Skąd to wynika?

Jeśli uświadomimy sobie, że kobieta jest bardziej pragmatyczna i częściej patrzy na świat poprzez pryzmat materii, a facet jest głównie marzycielem, (do tego stopnia, że bywa iż tylko buja w obłokach) to nic dziwnego, że dziewczyna już nie wytrzymuje. To trochę wina panów, którzy dużo mówią i mało robią. Nie ściągam też winy z pań za nasze zachowanie, bo bywa też tak, że jeśli któryś z nas chciałby wprowadzić w życie jakiś pomysł, to zaraz jest sabotowany przez ukochaną. A ponieważ kobieta jest naszą ukochaną, to jak się jej sprzeciwić?

Mówi się, że w związku:

to kobieta ma zawsze rację

To poczucie podświadomie króluje w naszych sercach, bowiem kobiety są silniejsze w walce na słowa, gdy dochodzą emocje. Pisałem o tym już tutaj:
http://adamfilipczuk.pl/czego-pragna-kobiety-studnia-bez-dna/

Dlatego, jeśli masz tendencję do krytykowania pomysłów i tego co zrobił, to pamiętaj, że mężczyzna to inny twór. Inaczej myśli i inaczej działa. Jeśli ja czegoś zapomnę zrobić, albo nie zauważę niektórych rzeczy, to jestem nazywany przez moją kobietę głupkiem, albo młotkiem. A przecież oko mężczyzny jest tak zbudowane, że nie dostrzega drobnych rzeczy na pierwszy rzut oka i facet musi się czemuś przyjrzeć. Nawet były przedstawione (nam studentom) wyniki badań podczas zajęć na psychologii eksperymentalnej, gdzie naukowcy zwrócili uwagę, że mężczyźni rzadziej dostrzegali drobne rzeczy na peryferiach obrazu niż kobiety, gdy patrzą w centrum. Zaś kobiety widziały więcej drobnych rzeczy na całym obrazie.

Jak nie stracić faceta w czwartym kroku?

Jestem taka brzydka i gruba!

Nie, nie, nie chodzi o to, że tak o sobie myślisz albo mówisz. Raczej chodzi o to, że reagujesz w ten sposób na komplementy mężczyzny. Co ciekawe, istnieje zjawisko zaprzeczania podczas komplementowania kobiety. Moja droga, przecież wiem, że lubisz komplementy. Mężczyźni lubią je dawać. Po co więc zaprzeczać?

Jak komplementuję kobietę, to chciałbym, żeby się uśmiechnęła!

Tak – uśmiech kobiety jest na wagę złota. To jedyna i najprostsza metoda na poprawienie swojej urody w oczach faceta!
Narzekanie na siebie, to jedna z najbardziej nieznośnych dla nas rzeczy. Drażni nas to, bo jak można w naszych oczach być tak atrakcyjnym i jednocześnie wsadzać nam do głowy coś odwrotnego? A kto wie lepiej, czy wyglądasz świetnie? To mężczyzna Cię wybrał prawda? Dla nas sprawa jest oczywista.

Jak nie stracić faceta

Kobieta

Jak nie stracić faceta w piątym kroku?

To jest Twoje hobby? To jest takie głupie! Przecież nie ma z tego pieniędzy! Wolałabym, żebyś był w domciu

Czy ktoś wytresował kiedyś dojrzałego lwa?

W każdym z nas drzemie lew. Prędzej czy później się obudzi, więc masz do wyboru dwie rzeczy, albo:

  1. pomóc mu poprzez zrobienie czegoś istotnego dla jego hobby, albo:
  2. spróbować to z niego wykrzesać, wydobyć

Nie każdy ma swoje hobby, bo jeśli facet siedzi przed komputerem i gra w gry komputerowe. Traci czas i nic z tego nie wynika, to znaczy, że masz robotę do wykonania i obudzić w nim lwa, albo spodziewaj się uległości i niezaradności w związku, w zaciszu domowym.

Jeśli ma hobby, to zasada jest prosta. Pokaż mu, że Cię to interesuje. Jako dziewczyna na początku znajomości interesowałaś się jego pomysłami i dam na to 99%. Jeśli to się zmieniło, to znaczy, ze coś trzeba z tym zrobić. W przeciwnym wypadku facet Ci umrze mentalnie. Oczywiście pod warunkiem, że będziesz mu skutecznie przeszkadzać w wyjeżdżaniu na ryby przykładowo. Mamy dzikie serca, nie da się ich ujarzmić. Wytresowane przez kobiety serce mężczyzny staje się jak miedź brzęcząca…

Gdzieś to słyszałem…

Co możesz zrobić dla jego hobby? Gdzieś usłyszałem pewną historię. Przedsiębiorca, który posiadał dużą firmę. Z początku szło mu dobrze, dopóki nie miał konkurencji. Gdy ta nastała, musiał zmienić taktykę w sprzedaży. Polegała ona na tym, że zmniejszył jakość produkowanej odzieży, tym samym zaniżając cenę. Niestety skutek był odwrotny i odzież przestała się sprzedawać. Po czasie, kiedy jego żona obserwowała poczynania jego firmy, chciała coś powiedzieć. Mąż się nie zgadzał, bo uważał, że kobieta nie będąc w firmie nie wpadnie na dobry pomysł. Kazał jej siedzieć cicho.

Po konsultacji z innym przedsiębiorcą, doszedł do wniosku, że jednak posłucha swojej żony. Ona oczywiście była cierpliwa i się tylko przyglądała. Gdy mu doradziła a on wprowadzał to w życie, okazało się, że trafiła w dziesiątkę. Głos kobiety jest bardzo ważny w życiu mężczyzny, chociaż czasem sobie z tego nie zdajemy sprawy. Kobiety zatem, mają dar „ratowania naszego tyłka”. I to jest OK!

Ostatni krok – jak nie stracić faceta?

Mężczyzna mi do szczęścia niepotrzebny

Już na wstępie znajomości go straciłaś.

Tu nie chodzi o to, że tak myślisz. To myślenie w pewnych granicach jest zdrowie. Bo żeby być szczęśliwą, faktycznie nie jest Ci potrzebny. Tutaj chodzi o Twoje zachowanie. To zachowanie to nic innego, jak udowadnianie chłopakowi, jak jesteś silna i ze wszystkim sobie dajesz radę. Jeśli rzeczywiście tak jest, to nie ma potrzeby tego udowadniać. Jednak jeśli w kontakcie z mężczyzną to udowadniasz a po nocach płaczesz, to on to czuje. Dlatego już go straciłaś.

Nie lubimy konkurencji, nawet jeśli chodzi o kobietę. Kobieta może być silna, ale jej siła leży w czymś „gorszym”. Tym czymś jest Twoje piękno i jest ono bardziej niebezpieczne niż nasza siła. Wbrew pozorom lubimy jak coś jest spójne, jak kobieta jest spójna i robi to co myśli. Po prostu musisz być autentyczna, czasem mu pomóż, czasem poproś o pomoc jeśli trzeba. Nie udawaj Greka!

Oto 6 kroków do tego, jak nie stracić faceta. Pobierz sobie Anty-receptę poniżej i zapisz na smartfonie. Odpalaj co jakiś czas. 

 

10 thoughts on “Jak nie stracić faceta – czyli 6 rzeczy, których mężczyzna nienawidzi

  1. Intryguje mnie jedna rzecz (bądź może jedna z wielu) – jaka jest różnica pomiędzy „udowadnianiem” że jest się silniejszą od faceta od bycia faktycznie silniejszą od faceta? Napisałeś, że „Jeśli rzeczywiście tak jest, to nie ma potrzeby tego udowadniać” – czyli co? Mam udawać, że jest inaczej, bo w przeciwnym razie go stracę?
    Poza tym mam wrażenie, że strasznie spłyciłeś niektóre zagadnienia – patrzysz na problem jednowymiarowo, a stwierdzenie, że „Nie lubimy konkurencji, nawet jeśli chodzi o kobietę. Kobieta może być silna, ale jej siła leży w czymś „gorszym”. Tym czymś jest Twoje piękno i jest ono bardziej niebezpieczne niż nasza siła.” zakrawa trochę o szowinizm, jeżeli się je zgeneralizuje do wszystkich kobiet.

    1. Dziękuję za spostrzeżenia. To nie do końca tak, jak piszesz. Może odniosę się do tego po kolei:
      1 – Udawanie
      Czasami bywa tak, że w niektórych sprawach „męskich” kobieta ma przewagę i jest to OK. Tylko bywają kobiety, które piętnują faceta z tego powodu. To miałem na myśli poprzez udowadnianie, że jest się silniejszą. Mówiąc, że „nie ma potrzeby udowadniać tego” mam na myśli to, żeby mężczyzny nie piętnować, nie mówić mu, że jest do niczego, a jedynie pomóc mu w tym czymś. Oczywiście naturalnie bywa tak, że facet wtedy powie „odczep się”, to też jest normalne jego zachowanie. Wynika z tego, że lubimy być specjalistami a nasza cecha „wszystkowiedzących” niestety może się odwrócić przeciwko nam. Przykładowo mój tata, montował suszarkę do szafki w domu. Moja mama 3 razy mu mówiła, że ta suszarka spadnie i niech użyje mocniejszych zaczepów. Tata „wiedział lepiej” i kazał mamie siedzieć cicho. Zrobił co miał zrobić a następnego dnia, kiedy pojechał do innego miasta, z rana suszarka spadła i wszystkie szklanki się potłukły. Niestety, czasami tak bywa i tata musi to naprawić. Moja mama zachowała się OK. Chociaż wiedziała lepiej, to jednak zostawiła mu miejsce na działanie. Niektóre kobiety mogą się kłócić o to, ale czasami lepiej to przemilczeć, żeby nie ugotować atmosfery, chyba że kobieta potrafi mężczyznę odpowiednio „podejść” żeby zmienił zdanie.
      2 – Nie lubimy konkurencji
      To prawda, ponieważ jeśli ktoś pokazuje nam swoją siłę w branży, którą uważamy za męską, staramy się pozbyć tego osobnika, albo od niego uciec. Dlatego trzeba z tym uważać. Jeśli kobieta jest w czymś lepsza, to lepiej dla niej, żeby to zrobiła sama, niż „nauczała mężczyzną”, chyba że, sam o to poprosi. Tu chodzi o higienę w relacjach między obiema płciami.
      3 – jej siła leży w czymś „gorszym”
      w cudzysłowie, bowiem chodzi o coś bardziej niebezpiecznego, o piękno które odpowiednio wykorzystane potrafi złamać każdego faceta. Moja małżonka jeśli mnie o coś poprosi, robi to na dwa sposoby w zależności od jej położenia. Po pierwsze, kiedy jest zła mówi mi „co mam robić”, nie cierpię tego i robię tak, jak uważam, że powinienem, lub jest mi wygodniej. Jeśli skorzysta z drugiej metody: „poskładaj te pudełka w piwnice, bo ciągle słyszę to od ciotki i strasznie mnie to denerwuje – źle się z tym czuję”, zrobię wszystko, żeby te pudełka poskładać i do tego żeby jeszcze znikły z pola widzenia.
      4 – szowinizm
      Mamy dzisiaj poglądu o równouprawnieniu. Mam swoje stanowisko w tej sprawie i mając na uwadze obie płcie, uważam, że równouprawnienie jest, ale do pewnej granicy. Nie da się przeskoczyć pewnych spraw. Przecież jako kobieta nie wrzucisz 20kg walizki powyżej głowy w pociągu, jeśli nie trenujesz. Pewnie stwierdzisz, że przykład do niczego, ale naprawdę jeśli tak będziemy myśleć, to będziemy ze sobą walczyć, zamiast się uzupełniać. Dla mnie, nie ma tutaj nic z szowinizmu. Wolę mieć kobietę piękną, delikatną w swoim byciu, niż silną. Sam jestem silny i druga siła mi nie jest potrzebna. Tak czuję. Oczywiście, jest przypadek niepełnosprawnego chłopaka, ze zwiotczeniem mięśni i kobieta musi mu użyczyć męskiej siły, ale ona musiała zacząć trening, żeby z nim żyć. jednakże to są naprawdę rzadkie przypadki.

      1. Czyli właściwie wszystko sprowadza się do tego, że kobieta ma siedzieć cicho, nie wychylać się, nie pokazywać, że jest w czymś lepsza (choć możliwe, że tak właśnie jest), bo mężczyzna się z tym źle czuje? Jednak patrzysz jednowymiarowo 🙁

        1. Nie – napisałem, że czasami lepiej jest nic nie powiedzieć, niż ugotować atmosferę. To nie oznacza, że masz siedzieć cicho. Po prostu wykorzystać trzeba talenty kobiece, żeby dotrzeć do mężczyzny. Pokazałem, jak on może zareagować na pewne rzeczy. Może się pani z tym nie zgadzać, oczywiście, są tacy, którzy chętnie przyjmą pomoc, ale o takich nie pisałem artykule. Bo jak to się mówi – „zdrowy nie potrzebuje lekarstwa”.

          1. A dlaczego to kobieta ma być tą, która nic nie powie „żeby nie ugotować atmosfery”? Facetowi trzeba pozwalać popełniać błędy? To przecież nonsens! Wychodzi na to, że facet może robić wszystko, nawet największe głupoty, a kobieta ma na to patrzeć z boku, żeby potem mu „ratować tyłek”? Widzisz, jak to brzmi? Patrzysz bardzo jednowymiarowo.Tylko z męskiego punktu widzenia – i to takiego, z którego ci wygodniej, z którego uważasz się od za kogoś lepszego od kobiety. Przyjmij do wiadomości, że my po prostu bywamy LEPSZE od was. Także w tych dziedzinach, które uważasz za „męskie”. Kolejny raz bardzo mnie Twój wpis rozczarował. Przeszło Ci kiedyś przez myśl, że … możesz nie mieć racji?

          2. Piszę na podstawie moich doświadczeń, obserwacji i publikacji. Możesz zajrzeć do książki Grey’a, o czym to było napisane „Kobiety są z Venus a mężczyźni z Marsa”. Mam wrażenie, że chcesz wsadzić kobiety i mężczyzn do jednego świata, jakby żyli w tych samych warunkach, z takimi samymi talentami itd. To jest niemożliwe. Po za tym, oczywiście, że bywacie w pewnych sprawach lepsze. Jednak mamy cechę „wszystkowiedzących”. W relacjach z ludźmi jesteście dużo lepsze i o tym napisałem. Cóż, nie wiem czy dobrze zrozumiałaś przekaz. Nie twierdzę, że zawsze macie być cicho, bo to nie o to chodzi. Po za tym, oczywiście, że piszę z męskiego punktu widzenia, przecież jestem mężczyzną i piszę to po to, żebyś zrozumiała nasz tok myślenia. Czy gdzieś napisałem, że jestem lepszy od kobiety? Nie ma w artykule ujętych pozytywów kobiet, które uzupełniają mężczyznę w świecie? Dla mnie ważniejsze jest „wzajemne uzupełnianie”, bo wydaje mi się, że mówisz o tzw., „feminizmie XXI” wieku, z którym nie do końca się zgadzam. Zwłaszcza, ze wiele związków z jego powodu się zwyczajnie psuje.

  2. Tak się składa, że jestem przeciwniczką jakiegokolwiek feminizmu. Ale równie bardzo nie lubię męskiego szowinizmu. A ty?

    1. Dla mnie szowinizm, to jest traktowanie kobiety na zasadzie „siadam przed TV, dzielę i rządzę”. Jestem tego przeciwnikiem. Dla mnie kobieta jest kimś, kto uzupełnia mój świat. Pisząc artykuły, piszę o konkretnych przypadkach i oczywiście, nie każdemu one będą służyły. Ludzie są różni i na przykład może być taki układ: to mężczyzna zajmuje się domem, bo na przykład jest on jego hobby, sprząta, projektuje, buduje itd. Jego kobieta jest architektem i zarabia krocie. To przykład z mojej dalszej rodziny. Jest też układ, że mężczyzna gotuje, sprząta zajmuje się dzieckiem… OK to jest najbardziej OK. Tylko w takich układach zauważam, że jednak mężczyźni wpadają w depresję, a kobieta często się denerwuje, bo mężczyzna nie pomaga za bardzo w domu.

      Co do feminizmu, ja rozróżniam jego dwa typy. Pierwszy, który wysuwa na pierwszy plan kobiece cechy i pokazuje, że kobieta też tak samo jak mężczyzna ma równy wkład w rozwój świata. Tylko robi to w kobiecy sposób. Zaś drugi typ feminizmu, taki twardy, to jest rywalizacja z mężczyzną o stołki, o to kto jest lepszy itd. W tym drugim, moim zdaniem związki rzadziej się rozwijają. Owszem mogą ludzie tak funkcjonować, ale często zauważam, że mężczyzna wpada w depresję i przestaje się angażować. Zbyt dużo takich układów widziałem, żeby zaakceptować „feminizm XXI w”.

      W swoich artykułach odnoszę się do konkretnych przypadków, mogą się wydawać one jednowymiarowe, ale chcę pokazać istotę, która kryje się głębiej w człowieku. Znam te poglądy, jednak piszę w sposób, w jaki uważam, że jest to bardziej „prawdziwe”. Oczywiście masz prawo z tym się nie zgadzać, szanuję to. Być może masz też inne doświadczenia w tej dziedzinie i Tobie się układa. Wiem natomiast, że podejście które prezentuję w wielu związkach się sprawdza. Niektóre kobiety nawet, przestają być feministkami, o których dzisiaj jest głośno i czują się lepiej, na przykład Anita Lipnicka.

  3. Takie przedstawienie szowinizmu to kolejne uproszczenie. Cały czas piszesz o uzupełnianiu – ale takim, w którym to facetowi jest dobrze, czuje się uzupełniony. Nie jestem tylko pewna, czy Twoje pomysły na „uzupełnianie” zostałyby tak odebrane np. przez Twoją żonę…

    1. Oczywiście, że jest to uproszczone. Nie chodzi o to by tutaj pisać książkę. A jak rozumiesz moje „uzupełnianie wzajemne”?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *