Co zrobić, gdy mąż nie pomaga w domu?

Ostatnio dostaję sporo zapytań od kobiet, które pytają dlaczego mąż nie pomaga w domu i co z tym fantem zrobić? Powiem szczerze, że poniekąd jestem zdziwiony brakiem wiedzy w tym zakresie, ale znając specyfikę kobiecego serca już nie. Niedługo wyjaśnię o co mi chodzi, ale teraz pora na wyjaśnienie, czy mąż powinien pomagać w domu?

Mąż nie pomaga w domu

Przecież to absurd moim zdaniem, żeby od męża domagać się pomagania w domu. W artykule o byciu pantoflarzem, wspominałem o tym, że normalny facet w domu nie pomaga. Prawda jest taka, że prawdziwy facet chociaż pszczoły żuje, nie je miodu, to zajmuje się domem.

Weźmy za przykład początki związku(?). Normalnie facet się interesuje kobietą, kiedy ją poznaje. Gdy ma jakiś problem, to jedzie do niej, pomaga, rozwiązuje sam z siebie kłopoty. Od tego jesteśmy, ale jakimś trafem po ślubie siadamy na sofie popijając piwo...

Wolność w związku

Niestety dzieje się jakoś tak, że ślub zaczyna się od razu kojarzyć panom z utratą wolności. Gdy kobieta ma mnóstwo obowiązków domowych, to logicznym jest, że oczekuje jej od swojego męża. To się dzieje zaraz po zamieszkaniu razem, a już przede wszystkim gdy na świat przychodzi dziecko.

To jest oczywiście jedna z wersji wydarzeń, że panowie nie chcąc zostać posądzeni o pantoflarstwo, tak reagują. Jakiś czas temu, studiując jeszcze pracowałem na kopalni. Byłem świadkiem wielu podobnych rozmów, gdzie górnicy krzyczeli do kolegów po ożenku: I co, koniec wolności! ha ha!

Kryzys męskości

To drugi element wpływający na wydolność męskich umysłów w dzisiejszym świecie. Niestety często same kobiety doprowadzają mężczyzn na skraj pantoflarstwa zupełnie nieświadomie. Oczywiście chcą dobrze i robią coś w dobrej wierze, ale uczą tym samym swoich mężczyzn niezaradności domowej.

Nie chcę zwalić winy tylko na kobietę, bo to nie o to chodzi. Jednak dostrzegam pewien brak wiedzy, jak funkcjonuje osobna płeć. Wydaje mi się, że to stąd obecnie wychodzi nagonka na facetów.

Mężczyzna boi się kobiety

Idąc dalej powiedziałbym, że kobiety, które są silne emocjonalnie, są wręcz przeciwieństwem mężczyzn. Jeśli swoją siłę wykorzystują w relacjach do nas, facetów, mamy paradoksalnie sytuację wycofania się męskiego z angażowania w domu rodzinnym. Obserwuję to bardzo często.

Męskie lenistwo

Niektórzy z nas robią coś dla świętego spokoju. To też powoduje pewnego rodzaju frustrację u kobiet w wyniku takiej postawy. Wcale się temu nie dziwię. Zrobić coś na "odwal się", bo ma się ważne sprawy świadczy również o szacunku względem kobiety i jej bezpieczeństwa.

Ale nie tylko to ma miejsce. Niektórzy kompletnie nie angażują się w domu myśląc, że należy im się szacunek, bo pani domu przecież nie pracuje. Problem polega jednak na tym, że panowie nie zadali sobie trudu używania myślenia i słuchania swojej kobiety. Chcąc nie chcąc, popychają je w ramiona innych mężczyzn na własne życzenie.

Daliśmy się wykastrować przez kobiety

Niestety panowie tak jest. Obserwując relacje kobiet i mężczyzn, często powtarzam, że chociaż kobiety są silniejsze emocjonalnie, to my potrafimy jednak zadbać o dyscyplinę w związku. I gdy kobieta narzeka, że jej mąż nie pomaga w domu, to jednocześnie zaczyna suszyć mu głowę. Potem zaczyna mieć pretensje, że zrobił to źle, a na końcu żali się, że mąż nie pomaga w domu kompletnie.

A sami jesteśmy sobie czasem winni, bo zamiast jej posłuchać, zapytać o szczegóły to się buntujemy przed jej rozkazami. Jest to zrozumiałe, ale wynika ze zbyt wysokiej dumy, której nie warto zranić.

A niechby tylko spróbowała

Dzielimy pracę od domu i znajomych(?)

W naszych głowach są pudełka. Wspomina o tym Mark Gungor, w swojej pozycji "Przez śmiech do lepszego małżeństwa". Wiecie, takie pudełka, które się ze sobą nie stykają i wszystko co do nich włożymy jest odosobnione.

Podobnie jest z domem, pracę, znajomymi itd. Ciężko jest czasami mężczyźnie zrozumieć, że obowiązki domowe to też jest praca! W naszych głowach jeśli kłębi się myśl, że dom jest po to, by odpocząć, to wracamy do domu po pracy i siadamy odpoczywać. Kobietę wtedy krew zalewa, prędzej czy później, jeśli widzi, że "panicz" się krząta po domu i jeszcze oczekuje zrobionego obiadu.

Drogie panie, nie zrozumcie mnie źle. Ja wcale nie mówię, że tak ma być. Jedynie podpowiadam wam, dlaczego tak jest, że mąż nie pomaga w domu. Gdybyśmy zrozumieli, że dom jest tak samo ważny, by o niego zadbać jak w pracy, to sytuacja by się przedstawiała inaczej.

Co zrobić, gdy mąż nie pomaga w domu?

Przede wszystkim myślę, że warto zmienić sposób patrzenia na tą sprawę. Jeśli prosimy męża o pomoc, to automatycznie jakby dajemy mu do wiadomości, że jest wam potrzebna pomoc, bo same w nim gospodarujecie. Tutaj trzeba trochę sprytu. Warto pokusić się o włączenie męża do prac domowych, jakby to były jego dom i jego odpowiedzialność.

Pamiętam, gdy byłem na imprezie u prawników, pewna kobieta nauczyła swojego chłopaka sprzątać po sobie nic mu nie tłumacząc. Ustaliła zasady gry. Powiedziała facetowi tak:

tutaj jest kosz na bieliznę, tam jest pralka. Jeśli nie będziesz bielizny wrzucał tutaj, ja nie będę brała tego pod mój harmonogram prania.

Skończyło się to tak, że mężczyzna zapomniał o całej sytuacji. Po miesiącu zorientował się, że nie ma co na siebie włożyć i musiał jeździć do Auchan po skarpetki i garderobę.

Zadziałało.

Drogie panie, przestańcie swoich mężów wyręczać we wszystkim, nie kontrolujcie ich i dajcie im wolną wolę. To jest najlepszy sposób, by się zaangażowali w rodzinę. Oni też powinni mieć prawo decydować o wspólnym domu. Często jest tak, że już na początku związku coś idzie nie tak, że facet osiada na laurach.

Do mnie przychodzi coraz więcej kontrolujących kobiet w swoich związkach chcących zmieniać swoich mężów, chłopców w idealne roboty do sprzątania. Oczywiście musi być po ich myśli zrobione.

Z kolei dochodzi potem do tego, że pracuję z kobietą nad jej kobiecością i pewnością siebie, a dopiero później panowie dołączają do wspólnej "zabawy miłosnej".

Zawsze warto być inspiracją dla mężczyzny.

Zostaw komentarz tutaj (click)

Żony poddane bądźcie mężom.

Przyszła pora na rozprawienie się z cytatem biblijnym (kol 3, 18) sugerującym, by "żony poddane" były swoim mężom.

Żony bądźcie poddane mężom, jak przystało w Panu

Żony poddane mężom - jak obecnie to rozumiemy?

Oczywiście wiele kobiet się z tym nie zgadza. Bo jak można zgadzać się na bycie posłuszną, uległą czy też poddaną mężowi? Jeśli do tego weźmiemy pod uwagę naszych panów władców, którzy w zasadzie nie powinni brać ślubu, budzi zrozumiały bunt na taką sytuację.

Oczywiście się z tym zgadzam, że opisane przypadki mężczyzn w podlinkowanym artykule nie nadają się do tego, by żona z nimi mogła budować zdrowe relacje. Powiem więcej: to mężowie powinni budować relacje ze swoimi kobietami.

Na hasło "żony poddane" bądźcie swoim mężom w pierwszej chwili przychodzi na myśl poddaństwo, niewolnictwo, pewnego rodzaju uległość względem mężczyzny. Z punktu widzenia psychologicznego rodzi to bardzo niebezpieczną relację. Wiemy przecież, że każdy z nas popełnia błędy, nawet nasi mężowie, którym zależy na dobru swoich rodzin.

Za przykład takiej historii przytoczę kobietę, która nie była w powyższym rozumieniu poddana mężowi:

Historia żony Nabala - Abigail

Skoro cytat "żony poddane" bądźcie mężom pochodzi z biblii, warto sięgnąć do historii innych kobiet. Jedną z kobiet o której można opowiedzieć jest Abigail, żona króla Nabala. Źródło całej historii znajdziecie w 1 Sm 2 - 43.

Zwróćmy uwagę na samą Abigail. Kiedy Dawid dowiedziawszy się o śmierci Samuela, posłał swoje sługi do nowego króla Nabala, by użyczył w ramach wdzięczności za wcześniej okazaną pomoc jemu żywności. Ten zaś odprawił sługi przyprawiając rogi Dawidowi.

Dawid został w ten sposób poniżony i postanawia zgładzić Nabala. Tutaj zaczyna się historia właściwa.

Słudzy Nabala, którzy zostali życzliwie przyjęci przez Dawida w przeszłości wiedząc, że ich król jest głupcem, udali się do jego zony. Ona natychmiast powzięła odpowiednie kroki ratując nie tylko samego Nabala przed śmiercią, ale również jego lud.  Abigail okazała się być kobietą nie tylko bardzo roztropną, ale też kobietą, która w ukryciu naprawiała błąd jej męża.

Żony poddane swoim mężom tylko w określonych warunkach?

Nie byłbym sobą, gdybym nie wziął na tapetę pełnego zdania z cytatu biblijnego. Brzmi ono tak:

żony poddane bądźcie mężom, mężowie miłujcie żony

Abigail uratowała Nabala przed śmiercią z rąk Dawida. Oczywiście musiała odkręcać głupotę swojego męża. Czy to wam czegoś nie przypomina w waszym życiu?

Idźmy jednak dalej. Samego Dawida Abigail przekonała do zaniechania rozlewu krwi. Oznajmia mu, że odprawienie Nabala na tamten świat wraz z jego ludem, będzie nie tylko rozlewem niewinnej krwi, ale także ściągnie na Dawida pewne konsekwencje.

Zwróćcie też uwagę na to, że Abigail robi to bardzo subtelnie. Podchodzi do Dawida jako służebnica. Oczywiście nie jest żadną służącą, ale "służebnica" w owych czasach, znaczy "przyjaciółka" w czasach obecnych. Gdy Dawid to usłyszał, zmienił zdanie, przyjął podarek od Abigail, oraz życząc jej szczęścia wraca do siebie na dwór.

Gdy Nabal w swej głupocie wytrzeźwiał i dowiedział się od Abigail co zaszło, przeraził się ogromnie. To mi przypomina sytuacje wielu małżeństw, gdy mężowie dowiadując się od swoich kobiet konsekwencji ich działań, "wysiadają". Czyżby głupota męska zabijała samych zainteresowanych?

Dalsze koleje losu Abigail są takie, że Dawid po śmierci Nabala obiera ją za żonę.

Zony poddane mężom - Abigail i Dawid

Dalszy ciąg historii ma również ogromne znaczenie.

Zwracam uwagę na drugą część cytatu.

Mężowie miłujcie swoje żony

Ileż to kobiet mi się skarży, że ich mężowie są pantoflarzami, katami we własnym domu, nie widzącymi potrzeby zmiany siebie, zatwardziali w swojej dumie. Wielu z nas pozwala się wykastrować, nie ma siły do rozwoju siebie, staje się uzależnionymi od wielu rzeczy, nie tylko substancji psychoaktywnych.

Tracimy dobre imię wśród znajomych, przyjaciół, u rodziców. Stajemy się przekleństwem dla swoich dzieci. Jesteśmy bardzo często nieopanowani. Przez brak słuchania podejmujemy błędne decyzje. Często się boimy kobiet. Wiele rzeczy robimy dla świętego spokoju. Unikamy odpowiedzialności za swoją kobietę.

Obecnie dotknął nas ogromny kryzys męskości, ale nie tylko nas, bo kobiety także. Nawet bycie dżentelmenem odeszło dzisiaj do lamusa. Dochodzi do tego, że spora część z nas pracuje na etykietę damskiego boksera.

Dlatego tak ważne jest, aby wszelkie uprzedzenia, dumę, egoizm odłożyć na bok i zacząć miłować żony, swoje kobiety. One wtedy będą kwitły i odwdzięczą się nam po tysiąckroć.

To nastąpi jedynie wtedy, jeśli staniemy się prawdziwie męscy. Takim człowiekiem okazał się być Dawid. Abigail oddała mu siebie w jego ręce. Stała się jego drugą siłą. Ona czuła, że przy nim będzie miała bezpieczne życie. Jestem o tym więcej niż przekonany.

Powiem jeszcze więcej. Wiem, że to co teraz stwierdzę, może się dla niektórych kobiet okazać w pewnym sensie szowinistyczne, ale obserwuję to w relacjach z mężczyznami. Mając u boku wspaniałego męża, takiego prawdziwego, ona sama by oddała się pod władanie jemu. Warunek jest taki, że mąż będzie jak Dawid, nie jak Nabal.

Co ze słowami żony poddane?

Na koniec rozprawię się z tłumaczeniem biblijnym obecnych czasów. Mark Gungor zwraca uwagę, że greckie słowo przetłumaczone na "żony bądźcie poddane", albo "bądźcie posłuszne" swoim mężom, należałoby zastąpić "słuchajcie" swoich mężów [Gungor 2017]. "Słuchajcie swoich mężów" Mark tłumaczy w ten sposób:

Zwrot "być posłusznym" wskazuje na to, że nie masz innej opcji, jak tylko zrobić to, co ci nakazano, natomiast "słuchać" znaczy liczyć się z kimś, nawet jeśli macie odmienne zdanie.

Jetem tego samego zdania co Mark. Jeśli popatrzymy na historię Abigail, to jest ona pełną esencją kobiety, która czuwa nad tym, co robi jej mąż, ale też okazuje mu należny szacunek i nie kontroluje go. Współpraca w małżeństwie polega na wzajemnym uzupełnianiu się a nie kontrolowaniu.

Zostaw komentarz tutaj na facebooku (click).

Źródła:

“Żony, bądźcie uległe mężom…”


https://www.gosc.pl/doc/3132080.Zony-poddane-mezom
https://www.komentarzbiblijny.pl/new/nt/kol/kol_3_18_19.php
M. Gungor, Traktuj go jak cenny skarb, Wyd. 1, Warszawa, Oficyna Wydawnicza VOCATIO, 2017, ISBN: 978-83-7829-239-5

Ma być tak, jak ona chce

"Ma być tak, jak ona chce" opowiada jeden z moich pacjentów. Wspomina o tym też Mark Gungor. Bardzo lubię go cytować. Ma perfekcyjne spojrzenie na związki. Wiele z jego opowieści powtarza się w życiu codziennym.

Ma być tak, jak ona chce

Już pomijam fakt, ze mąż nie pomaga w domu. Spora grupa mężów czy partnerów bywa pantoflarzami i zapomina o byciu dżentelmenem wobec własnej kobiety.

Jeśli tacy mężczyźni istnieją w życiu kobiet, to czemu się dziwić, że ona nie staje się inspiracją dla swojego ukochanego? Mało tego; relacje z takimi mężczyznami, niezależnie od tego, czy są to ojcowie, partnerzy, kochankowie, powodują, że kobieta staje się bardzo zranioną osobą.

Zraniona kobieta zamienia się tak naprawdę w osobę, która za wszelką cenę chce utrzymać miłość z powodu jej głodu. Przez to powstaje mechanizm błędnego koła. Młoda dziewczyna zostaje zraniona przez swojego ojca. Następnie poznaje wyżej wymienionych mężczyzn. Nie dostrzega błędów, jakie oni mogą popełniać.

Wybory życiowe

Taka kobieta poznaje później mężczyznę i jaki on by nie był, to z powodu swoich zranień nie jest w stanie zbudować prawidłowo funkcjonującego związku. Nawet samemu mężczyźnie skutecznie to uniemożliwia ze względu na jej siłę emocjonalną. Zaczyna owijać takiego swojego mężczyznę wokół palca, który następnie nie wie co ze sobą zrobić.

Ma być tak, jak ona chce

Taki mężczyzna mógłby napisać do niej list w taki sposób, jakby sam został niesamowicie zraniony i wykastrowany. Co też w powoduje kontrolowanie mężczyzn do tego stopnia, że nie wystarczy, aby posprzątał, dlatego, że ma być tak, jak ona chce.

W tym wszystkim wypadałoby nauczyć się jakich mężczyzn szukać, jakich mężczyzn unikać oraz jak rozpoznawać faceta na poziomie. Można też dowiedzieć się, jak analizować partnera do ślubu.

A teraz:

Pozwól, że przytoczę Ci historię ze swojego życia - "ma być tak, jak ona chce"

Egzaminy

Małżonka przygotowuje się do egzaminów prawniczych, więc jest bardzo zestresowana. Dlatego większość czasu dziecko spędza ze swoim ukochanym tatusiem.

Tata uczy mówić

Dosłownie wczoraj, nauczyłem ją mówić „daj”. Po czym pół dnia krzyczała „tata, „tata”.

Zwykle piszczy albo mówi „aniii”. Słowo DAJ wymawia w bardzo specyficzny sposób. Tak delikatnie,
jakby starała się szyć na szydełku.

"Aniii" zazwyczaj mówi jak coś chce, np., jeść. I tym razem było podobnie, cały czas aniii i pokazuje na buzię.
No to Ojciec dawaj robić kluski z kleiku kukurydzianego, którego nauczył się od żony.

Ma być tak, jak ona chce

Oczywiście jak to żona, jest bardzo szybka, zwłaszcza jak ją coś stresuje. Okrzyczała, że dziecko chodzi głodne.

Pobiegła do kuchni, zrobiła kluchy i kazała mi ich pilnować, bo idzie się uczyć. Tak też się stało. Pech chciał, że jak zwykle
mężczyzna nie ogarnia wszystkiego, co się wokół niego dzieje tak samo jak kobieta. Musi robić wszystko po kolei.

Gdy zajrzałem do garnka z kluchami, były prawie … no wiecie, ciepłe kluchy.

Nic tam, wziąłem je, wsadziłem na talerz i z dzieckiem pod bajkę jeść. oczywiście masełko musi być.

Zazwyczaj zanim dam jej do buzi, to studzę, bo są jeszcze gorące. Raz, drugi, trzeci ostudziłem, ale mała wolała jeść sama.
Wyrwała mi z ręki widelec i dawaj szybko wcinać te kluchy. Były ciepłymi kluchami, czyli baaardzo delikatnymi, więc pożerała je w całości.

Tatuś umie gotować…

Wracając… wyrwała mi widelec i dawaj do buziaka. Szybko się zorientowała, że jest to gorący ciepły kluch, więc bardziej się wystraszyła.
Nie trzymała go w buzi tylko wyrzuciła, ale strach pozostał.

Znowu ma być tak, jak ona chce

A żona, jak to w stresie przyleciała szybko, zdenerwowała się, okrzyczała, wyrzuciła pyszne… ciepłe… kluchy i dawaj biadolić,
że nic jej nie idzie, że mało czasu a ja sobie nie radzę. Cały czas milczę i patrzę co robi.

Dzieciak wpiernicza te kluchy, a ta jemu je wyrzuca. Robi nowe kluchy już bardziej twardsze. Takie normalne.

Pech chciał, że już córce się one nie podobały. Zjadła je ale po ogryzku zostawiała.

Pytam się żony dlaczego je wyrzuciła? Przecież dzieciak te kluchy jadł ino uszy się trzęsły.

Zdanie żony jednak było inne…. Rozgotowane, znaczy niedobre.

I tak oto, perfekcyjna komunikacja między kobietą i mężczyzną spowodowała, że efekty były zaskakujące.

Co o tym myślisz? (Zostaw komentarz klikając to zdanie)