Czemu jestem sam? - dwie przyczyny samotności

3 kwietnia 2016
4 min. czytania
Adam Filipczuk

Czemu Jestem sam? Dlaczego nikt mnie nie chce? Co jest ze mną nie tak, że nie znajduję nikogo, kto by wypełnił pustkę w mym sercu?

Każdy z nas jest stworzony do życia w społeczeństwie. Sprawia nam radość bycie z kimś w danej chwili, pójście do parku z ukochaną, wypić piwo z przyjacielem czy też poplotkować na sąsiada przy kawie. Na dowód uspołecznienia człowieka można przytoczyć obserwacje niemowląt, które pozostawione sobie w szpitalu a jedynie karmione przez pielęgniarki i przewijane umierały. Te dzieci potrzebowały więzi nie tylko fizycznej, jak również intymnej. Zresztą, sam pewnie stwierdzisz, że samotność nie jest czymś, z czym łatwo można żyć.

Chociaż są osoby, które decydują się na ten sposób życia, to zdecydowana większość należy do ludzi potrzebujących kontaktu z drugim człowiekiem. Nawet w zakonach samotność nie jest taka straszna, ponieważ człowiek dążąc do jednego celu spotyka się z innymi ludźmi, rozmawia z nimi, śmieje się i zapisuje puste karty swojej historii.

Zatem czemu jestem sam? Co takiego jest przyczyną, że czuję się tak bardzo samotny? Zanim odpowiemy sobie na te pytania, chciałbym wyróżnić dwa typy samotności.

Czemu jestem sam? – Dwa rodzaje samotności

Pomijając wszelkiego rodzaju kombinacje z samotnością typu depresje różnego rodzaju, własny wybór, skupię się na tych rodzajach osamotnienia, które bywają najczęściej u zdrowych ludzi. Według mnie są ich dwa rodzaje. Po pierwsze samotność wynikająca z braku dobrej relacji z otoczeniem lub partnerem, oraz druga wynikająca z własnych wyborów, lub przepracowania pewnych rzeczy. O ile ta pierwsza jest bardzo dokuczliwa dla wielu osób, o tyle drugą nazywam osamotnieniem i nie ciąży na naszym sercu (tak jak ta pierwsza). Zatem rozwińmy temat.

Samotność z powodu braku dobrych relacji z otoczeniem i nierzadko z pragnieniem bycia z kimś na stałe. Tak, nazywam to samotnością i jest bardzo uciążliwa. Towarzyszą jej uczucia osamotnienia, smutku, melancholii, braku wiary we własną atrakcyjność, pojawia się pesymistyczna wizja co do przyszłości naszego związku z kimś. Takie osamotnienie powoduje pewnego rodzaju implikacje do naszego życia i z pewnym przekonaniem stwierdzam, że rzeczywiście choć powinna nam pomóc (samotność), to przeszkadza w znalezieniu partnera do naszego życia.

Ten rodzaj samotności ma też dwie przyczyny głębsze. Jest on następstwem dwóch czynników, które prowadzą do tego samego. Mam na myśli, że w dwojaki sposób możemy być doprowadzeni do tego stanu. Co rozwinę nieco bardziej poniżej.

Oraz drugi stan (osamotnienie) jak sama nazwa wskazuje, jest tylko osamotnieniem. Dlaczego mówię „tylko”? osoby cierpiące na osamotnienie, zdają sobie sprawę z tego w jakim położeniu się znajdują, jednak znają swoją wartość, są pewni swojej atrakcyjności (choć ta może być podkopana w wyniku powtarzających się zdarzeń). Osamotnienie cechuje bardziej smutek z powodu niebycia kochanym (przeczytaj artykuł "głód miłości") przez konkretną osobę, jednak nie powoduje pewnego rodzaju „rozpaczy” i nie skutkuje obniżeniem poczucia swojej atrakcyjności.

Czemu jestem sam? – dwie przyczyny

Skoro już wiemy, jakie dwa rodzaje samotności możemy spotkać, to wypadałoby też omówić, dlaczego tak się dzieje i „czemu jestem sam”?

Po pierwsze, skłaniają nas do tego nasi bliscy i otoczenie. Tak się układają wydarzenia, że nie jesteśmy w stanie poznać człowieka, z którym chcielibyśmy związać swoje życie, nawet jeśli bylibyśmy na to gotowi. Taki stan rzeczy faktycznie może podkopać nasze poczucie własnej wartości i atrakcyjności. Jedną z takich możliwości jest spotykanie niewłaściwych ludzi, na przykład niedojrzałego mężczyznę.

Co wtedy robić? Nie jest to łatwe., ale jest rada…

A nawet trzy:

Zmień otoczenie, przeprowadź się
Zmień towarzystwo, poznawaj nowych ludzi
Odpraw 3 miesiące balangi, imprezuj a potem idź do zakonu

Całkiem serio mówię…

Czemu jestem sam? – otoczenie

Jednym słowem, to właśnie miejsce gdzie mieszkamy, gdzie pracujemy, gdzie przebywamy powoduje, że nie poznajemy właściwej nam osoby. osoby, która chciałaby z nami być. I nie ma to związku z Twoją niedojrzałością. Bowiem jeśli czujesz tylko osamotnienie, to nie ma się o co martwić.

Po drugie, długotrwała samotność wiąże się z niedojrzałością do zawiązania związku. Może być i tak, że mój stan umysłu jest odczytywany przez inne osoby a  ten stan „samotności” o której pisałem w pierwszej części artykułu jest właśnie rozpoznawany. Pamiętasz jak pisałem o wierze i przyciąganiu tego w co wierzysz? Można to nazwać samospełniającym się proroctwem lub przepowiednią.

Tak właśnie jest. W głębi ducha czuję się nieatrakcyjny (na przykład) a moja świadomość każe mi to maskować poprzez głębokie odczuwanie pragnienia posiadania partnera. Doszedłem też do wniosku, że gdy odczuwałem tą samotność, to nie wiedziałem co zrobić ze swoim życiem. Taki paradoks prawda? Dlatego, że mam mocne pragnienia bycia w związku, jest to odczuwane przez innych jako determinacja, jako lekarstwo na mój ból, zamiast sobie z nim poradzić. Nikt nie chciałby zostać zmuszony do zawarcia związku.

Kiedy rozmawiasz ze sprzedawcą, agentem, zapewne masz czasem takie poczucie, że chce Ci na siłę wcisnąć jakiś produkt. Tak się dzieje, kiedy zależy mu tylko na pieniądzach a nie na Twoim dobru.

Tak samo jest kiedy szukasz partnera. Druga osoba czuje, że coś jest nie tak.

Czemu jestem sam? – inni to czują

Może być też inna przyczyna samotności. Po prostu nie jesteś jeszcze gotowy, żeby utrzymać związek ani nie jesteś gotowy, żeby się czegoś w nim nauczyć. Twoimi priorytetami nie są rzeczy, które właśnie dotyczą bycia z kimś. Dopiero kiedy to się zmieni, będziesz posiadać umiejętności by z kimś być. Wiem to po sobie.

Oczywiście są osoby niedojrzałe i żyją w związkach, jednak myślę, że jest to bardziej przyczyną manipulacji bądź też szczęścia.

Bardziej skupiłbym się na tym, że skoro nie masz jeszcze partnera a jesteś niegotowa do związku, to znaczy, że jesteś wartościową osobą. Mówię to dlatego, że Twoje emocje są bardziej nastawione na siebie, że jest Ci źle w tej sytuacji. Gorzej jeśli masz chrapkę na pieniądze.

Jeśli prześledzisz swoje uczucia podczas seansu buzujących emocji, spróbujesz je powiązać z przyczynami jakie je wywołują, to po jakimś czasie znajdziesz odpowiedź na to pytanie:

czemu jestem sam / sama?

Osobiście jednak uważam, że im bardziej jesteś niespokojna o to, że jesteś sama i wpadasz w depresję, tym bardziej skup się na pielęgnowaniu siebie i swojego ciała a Ty mężczyzno znajdź swoją misję w życiu.
Taka moja rada na końcu drugiej części… Odwróć role. Chodzi o postawienie siebie na pozycji niezależnej od partnera. Dlatego, że dopiero wtedy będziesz w stanie dopasować się do związku.

Wbrew pozorom bycie w związku małżeńskim nie jest takie kolorowe i wymaga więcej wyrzeczeń niż człowiekowi się w głowie mieści.

PS: Rada dla panów… Jeśli nie zależy Ci na seksie i dla Ciebie nie jest to ważne. Nie wchodź w związek. Niebawem to wyjaśnię 🙂

O autorze
Nazywam się Adam Filipczuk. Od 2017 roku przeprowadziłem ponad 4000 godzin psychoterapii. Z moich usług skorzystało co najmniej 300 klientów do dnia dzisiejszego (listopad 2020).

Jestem osobą bardzo wrażliwą i nastawioną bardzo mocno na relację z klientem. Po za tym, że prowadzę bloga, zajmuję się akwarystyką i jestem szczęśliwym mężem i ojcem 6 letniej córeczki Marysii.
Adam Filipczuk © 2022 All rights reserved.
Strona stworzona przez BrandUP!