Dojrzałość - skąd wypływa?

Dojrzałość... Czym jest dojrzałość i czego od nas oczekuje? Czy to branie odpowiedzialności za innych ludzi i wszystko wokół nas? Na czym ono w ogóle polega i jak się jej nauczyć? Czy aby przypadkiem nie popadamy w imitację dojrzałości?

Dojrzałość to umiejętność życia

Czasem zastanawiam się, kto jest bardziej dojrzały: dziecko czy dorosły? Jak moglibyśmy określić dojrzałego człowieka?

Myślę, że pełno jest poradników w tej materii. Nawet mówią nam co robić i czego nie robić, aby być postrzeganym jako dojrzała osoba, dojrzała kobieta, dojrzały mężczyzna. Jakby tego było mało, sami szukamy takich poradników, zwłaszcza kobiety. Wielu z nas szuka konkretnych wskazówek na temat - czym jest dojrzałość?

Jeden mężczyzna szukać będzie filmów i książek o tym, jak być bardziej męskim człowiekiem, kobieta będzie radzić się matki czy bardziej doświadczonej koleżanki, nierzadko skorzysta z porad psychologicznych. Co się takiego stało, że nagle budzimy się w nowym wymiarze naszego świata i dochodzimy do wniosku, że Bóg nas opuścił... ?

Tam gdzie dojrzałość nie istnieje

Mojemu bratu ukradli całą wypłatę. Siostrze szwagra mąż zmarł, więc popadła w rozpacz. Mama zachorowała na nowotwór a ojciec popadł w alkoholizm. Ktoś nie potrafi wyzwolić się z nałogu oglądania pornografii i masturbacji, chociaż doskonale wie, że to wpływa destrukcyjnie na jego relacje z żoną. Mąż koleżanki pozwala sobie na to, by ją zamykać w klatce a ona jeszcze czuje się winna wyjścia na 2h raz w miesiącu, żeby spędzić czas z daleka od awantur domowych.

Dlaczego o tym piszę? Jak to się ma do dojrzałości, dojrzałości męskiej, kobiecej?

Wielu z nas nie miało łatwego dzieciństwa. Ojciec faworyzował młodszego brata, a matka wiecznie tylko krytykowała i wymagała od starszego, bo będą z niego "ludzie". Nawet już w wieku dorosłym nie można się wyzwolić spod jarzma wulgarnych i osaczających słów swojej matki lub żony. Gdzie w tym wszystkim jest Bóg?!

Dorastając zabieramy ze sobą historię naszego życia. Historię pijącego ojca, matki schizofreniczki. A ojciec spełnił swoje zadanie w domu? Czy matka kochała tak bardzo, że nie musiałem się czuć niedoceniony, osamotniona czy zmuszona do życia w dorosłości już w wieku lat 10, ponieważ ciężka sytuacja rodzinna tak przygniotła samotną matkę, że już nie dawała rady. Po czym dawała mi odczuć, że z jakiegoś powodu muszę jeść tylko chleb z masłem.

Jest ktoś na tym świecie, kto by mi pokazał jak się w tym wszystkim odnaleźć?!

Ojciec, który Cię zostawił, a właściwie Twoją matkę, bo nagle zachciało mu się młodej...
Matka, która zbyt młodo poszła do łóżka i teraz ma Ciebie dość, bo zapragnęła odzyskać swoje dzieciństwo...
A może starszy brat, który wolał się zabawiać po marihuanie?

Jak być dojrzałym człowiekiem, kiedy masz w sobie pokłady frustracji, nieszczęścia, osamotnienia, złości...

Dojrzałość - co to w ogóle jest?! Jak to osiągnąć w takim paskudnym życiu?!

Nie ma skutecznego poradnika o dojrzałości na tym świecie. Tak sądzę. Bo gdy przychodzą do mnie osoby na terapię, wszystko się rozbija właśnie o dojrzałość. O te 3 dojrzałości, które wyróżniam, dojrzałość do życia w społeczeństwie, dojrzałość męską i dojrzałość kobiecą.

Jedynie bycie dojrzałym w tych trzech sferach pomoże nam poradzić sobie z przeszłością i stać się bardziej szczęśliwym na dalszych etapach naszego życia. Można to zrobić w stosunkowo prosty sposób, ale jednocześnie bardzo tajemniczy, być może nawet bolesny.

Co pozwala nam osiągać dojrzałość?

Posłuchaj mnie uważnie: zarówno ja, jak też i ty, mamy coś, czego żadne stworzenie nam nie jest w stanie odebrać. Sami to robimy. Pozbywamy się tego, co wyróżnia nas - ludzi. Tym czymś jest nasz rozum i wolna wola. Już nawet starożytni grecy zauważyli, że mamy coś, co pozwala nam rządzić nad ciałem swoim, światem i zwierzętami.

To właśnie dzięki rozumowi jesteśmy w stanie zdobyć się na odwagę poznawać nową dziewczynę. Dzięki naszej wolnej woli jesteśmy w stanie oprzeć się wpływom dilerów narkotykowych. Za pomocą rozumu jesteśmy w stanie sobie wytłumaczyć, jak się czujemy w danej chwili i przewidzieć skutki naszego działania.

Włącz rozum

Jak już go włączysz, zejdź do swojego serca. Tam jest klucz do dojrzałości kobiecej. Tam jest klucz do dojrzałości męskiej.

Te wszystkie bajki o niezwyciężonej miłości i heroicznych walkach kobiet nie są wyssane z palca! A my żyjemy jak te zwierzęta miotane swoimi emocjami. Żyjemy popychani i otumaniani przez ludzi wokół nas, bo mówią nam co jest lepsze dla nas samych!

Czym więc jest dojrzałość?

Dojrzałością mogę nazwać kontakt ze swoim wewnętrznym człowiekiem.

Tylko tyle i aż tyle.

Nie każdy chce zejść do piwnic naszego serca, gdzie jest pełno szczurów, pajęczyn, mysich odchodów. Boimy się tam schodzić wiedząc, że żona wiecznie robi tam bałagan i na samą myśl już nas krew zalewa. Lepiej zostać na swoim piętrze, zamknąć piwniczne zakamarki na klucz i tam nie zaglądać.

Bo tak jest łatwiej...

Jednak przecież wiemy, że właśnie z tej piwnicy dochodzą odgłosy mysiego skrobania w ścianę. A my, ponieważ tam nie zaglądamy od lat, nawet nie wiemy skąd ten dźwięk dobiega. Chociaż przez lata czułem się spokojnie, to dzisiaj gdy mnie ktoś odwiedził, nagle słyszę stukot skądś. I ta osoba zaczyna nam grać na nerwy.

Ale dlaczego?

Bo zdradziliśmy siebie. Nikt nam nie powiedział, że w pewnym momencie naszego życia, nie muszę polegać na swoich zagubionych rodzicach!

Bo ani matka, ani ojciec nie byli w stanie mi powiedzieć:

Słuchaj synku, córko. Ja i Twoja matka popełniliśmy błędy, wiele błędów. Ale dzisiaj masz 16 lat. Już nie musisz polegać na nas. Masz swój rozum i dbaj o to, byś miał/miała kontakt ze sobą. Bo To Ciebie uchroni przed załamaniem w przyszłości! Pamiętaj, to nie jest wina Boga, że masz w życiu ciężko. Od Ciebie zależy, jak będziesz postrzegać świat, jakich dokonasz wyborów. Możesz polegać na tym co Ci zostawiliśmy, ale możesz też wziąć sprawy w swoje ręce. To się nazywa dojrzałość kochane dziecko.

Tylko będąc w zgodzie z sobą samym i znając swoje serce, dojrzewam do życia na tyle, by nie umrzeć.

Tutaj możesz zostawić komentarz. Zrób to, jeśli ten artykuł Ciebie poruszył!

Kryzys w związku - pytania #1

Kryzys w związku bywa naprawdę uciążliwy. Jest jak kapiąca woda w nieskończoność w jedno i to samo miejsce na ciele, powodując niemiłosierny ból. Jeśli kryzys w związku nie zostanie rozpracowany, to tak jak kornik w drzewie, będzie drążył, wiercił, niszczył aż małżeństwo/związek się rozpadną.

Wiele osób zadaje mi pytania o kryzys w związku. minęło trochę czasu i tym razem postanawiam zebrać je w jedną całość i napisać artykuł zbiorczy.

Kryzys w związku - pytania i odpowiedzi psychologa

Kryzys w związku może dopaść każdą parę i każde małżeństwo. Ośmielę się stwierdzić, że nie ma na świecie pary, która by kryzysu nie przeżyła, a nawet jeśli, to można by je policzyć na palcach jednej ręki. W każdym razie, szukać takich par jest jak ze świecą.

Kolejną sprawą jest też to, że kryzys w związku nie ma jednoznacznie określonego czasu. Można by przytoczyć badania psychologiczne, przeprowadzić i wyciągnąć średnią z tych badań, ale to moim zdaniem nie ma najmniejszego sensu. Zatem rozpatrywając tą sprawę z perspektywy czasowej, mija się z celem, bo żeby zażegnać taki kryzys, potrzebne są umiejętności miękkie.

Czym są umiejętności miękkie?

Takie umiejętności to nic innego, jak zdolność do komunikowania się z innymi ludźmi w taki sposób, aby obie strony były w stanie się zrozumieć. Oczywiście nie kończy się na samej komunikacji werbalnej lub niewerbalnej, ponieważ w grę wchodzą jeszcze przekonania człowieka, doświadczenie, wiedza, otwartość na nowe rozwiązania, pokora. Kryzys w związku zależy od tych czynników, gdy ich nie ma.

Przede wszystkim pokora jest ważna w rozwijaniu swoich umiejętności miękkich. Zwracam na nią uwagę, bowiem można doświadczyć naprawdę ciekawych rozmów, ale są one niczym innym jak jedynie bezproduktywną dyskusją, jeśli nie ma skłonności do porozumienia. 

Pozostaje jeszcze kwestia wybaczania i odpuszczania drugiemu człowiekowi. Jak można zakończyć kryzys w związku jeśli żadna ze stron nie jest w stanie odpuścić drugiej?

Co jest podstawą do zrozumienia kryzysu

Ważną rzeczą, a właściwie podstawą do zrozumienia na czym polega kryzys w związku, jest zrozumienie tego, jak buduje się nowy świat, nowe relacje, nową świadomość, czy też kształtowanie nowej postawy względem czegoś. Chodzi bowiem o to, że aby coś zmienić, musi się coś wydarzyć.

Wydarzenia naszego życia najczęściej prowokują nas do refleksji nad swoim życiem i cudzym. Niestety, zauważam tendencję spadkową do refleksji ze względu na coraz to bardziej wygodne życie i ułatwianie go dzięki różnym przedmiotom. Zaczynamy działać jak zwierzęta (artykuł o myśleniu) bez używania myślenia. Reagujemy na drugiego człowieka emocjami, podczas gdy możemy pomyśleć, zanim coś się zrobi.

Istotne jest to, żeby nie zapominać o posiadanej przez nas takiej funkcji jak - rozsądek, którego nie posiadają zwierzęta

Dlaczego wydarzenia mają wpływ na nas?

W przypadku kryzysu zazwyczaj są to wydarzenia, z którymi człowiek sobie nie radzi i jednocześnie ściera się z postawą drugiej, drogiej sobie osoby. Jak już zaznaczyłem wcześniej, kryzys w związku pojawia się, kiedy zaczynają się zderzać dwa światy dwóch bliskich sobie osób.

Jak już wyżej wspomniałem, reagowanie emocjonalne na drugiego człowieka, często powoduje bezmyślne traktowanie i poniżanie drugiej strony. Im bardziej jedno z drugim walczy o swoje prawa i dobre samopoczucie, tym ostrzejszy jest konflikt.

Dopiero kiedy trafia nas tragedia życiowa, która dostarcza cierpienia, wybudza nas z letargu walki o swoje dobro. Wywołuje pewną refleksję i jeśli uda nam się znaleźć powód tragedii, to pozostaje to zmienić.

Jednak wolelibyśmy tego uniknąć. Żeby to zrobić, trzeba zawsze pamiętać o tym, że uczucia ma też druga osoba i ja mogę mieć kontrolę nad tym co mówię. Znam swojego partnera, dlatego wiem, co mogę a czego nie mówić lub krzyczeć.

Ważna rzecz

Te zderzenia dwóch różnych światów prowadzą do pewnego rodzaju wojny, która de facto kończy się pobojowiskiem psychicznym. Następuje wówczas moment zwątpienia i szukania rozwiązań. Czasami udajemy się po wsparcie do specjalisty psychologa, czasami przejmujemy postawę naszych rozwiedzionych rodziców, czasami przechodzimy do porządku dziennego i przyzwyczajamy się do życia takiego, jakie jest.

Po takim zderzeniu dwóch światów następuje zniszczenie świata obecnego, jaki posiadamy w swojej głowie, naszych przekonań, które dotychczas się sprawdzały a teraz już nie działają, naszych prób, które nagle stały się ością w gardle partnera. Następnie zaczynamy od nowa go budować i tutaj zaczyna się kolejna praca nad związkiem, który jak to nazywam, tworzy się nowy wspólny świat.

Dlaczego kryzys w związku w ogóle się pojawia i czy należy się go bać?

Takich kryzysów może być wiele. One są potrzebne, ponieważ jesteśmy istotami najczęściej działającymi schematycznie, co doprowadza do przeoczenia niuansów, które mogłyby nas uchronić od zawalenia się dotychczasowej relacji w związku z partnerem.

Dlatego nie bójmy się kryzysów, bo są one po to, żebyśmy mogli się rozwijać i wspólnie wzrastać w miłości. Oczywiście, najlepiej byłoby, gdyby tych kryzysów nie przechodzić, jednak takie rzeczy zdarzają się bardzo rzadko. To wymagałoby obustronnej dojrzałości, co w obecnych czasach jest rzadkością.

Przejdźmy wobec tego do pytań:

Kryzys w związku małżeńskim - czy da się przetrwać?

Kryzys w związku jest jak kapiąca woda na kamień. Im więcej jej skapie tym większą dziurę wyrzeźbi, Mówi się też, że cicha woda brzegi rwie.

Jeżeli pytanie dotyczy tego, że czas leczy rany i kryzys w związku przestanie istnieć, to jest to bardzo małe prawdopodobieństwo. Nie wyobrażam sobie takiej mocy, żeby sam czas leczył kryzys. Niestety, kryzys w związku ma to do siebie, że będzie niszczył dotąd, dopóki nie zmienimy biegu rzeki.

Jakie są sposoby zmiany biegu rzeczy i leczenia relacji partnerskich?

Jeśli chodzi o odpowiedź, czy da się go przetrwać, dosłownie się nie da. Trzeba zmieniać zachowania i sposób myślenia, aby to się udało.

Czy warto trwać w relacji, w której mężczyźnie jest ciężko otworzyć się na drugą osobę, zwłaszcza gdy jest się kompletnym przeciwieństwem?

Przede wszystkim trzeba zacząć od pewnej podstawowej rzeczy.

Czy jestem w związku formalnym, nieformalnym i jak mocno dla mnie ważne jest budowanie relacji z drugą osobą?

Niezależnie od tego w jakim jestem związku, pewnej rzeczy nie da się przeskoczyć. Mianowicie chodzi o sposób komunikacji mężczyzn do kobiet i w ogóle. Ja sam jako psycholog i mężczyzna, choć jestem bardzo otwarty na budowanie relacji z ludźmi, potrafię rozmawiać i jestem w stanie się wczuć w drugą osobę, to jednak względem swojej małżonki i bliskich mi osób niekoniecznie za każdym razem chcę się zwierzać z tego co mnie boli.

Z czego to wynika?

Jest to podstawowa różnica, którą obserwujemy w funkcjonowaniu płci. Kobiety są bardziej otwarte i łatwiej im wypowiadać słowa związane z emocjami i przeżywaniem różnych sytuacji, zaś mężczyźni robią to rzadziej, lub wcale.

Wychodząc z tej perspektywy zauważamy, że łatwiej się wprawdzie dogadać z mężczyzną, jeśli nie będziemy wymagać od niego otwarcia się na pewne sprawy was nurtujące (wskazówka dla kobiet). Ponieważ niewiasty potrafią czytać między wierszami, to warto zastanowić się jednak nad formą rozumienia płci przeciwnej.

Podobnie jest z mężczyznami, kiedy nie chcąc się otwierać, albo postanawiając, że w danej chwili nie warto zaprzątać sobie głowy problemami, można przyjąć za punkt odniesienia w relacji to, że lepiej jest nam wysłuchać naszą damę, niż kazać jej zapomnieć o czymś. Najgorsze co możemy zrobić, to dawać jej rady. Jest to ostatnia rzecz, którą kobieta by oczekiwała.

Mówiąc prościej zachęcam mężczyzn do wysłuchiwania kobiet i obserwowania ich, a kobiety do wypowiadania swoich niewypowiedzianych słów, jednocześnie nie wymagając tego samego od partnera. Zdarza się bowiem, że właśnie oczekiwanie tego samego od płci przeciwnej, powoduje większe problemy w relacjach, niż odpuszczenie sobie nacisku na zmianę partnera zachowania.

Gdy przyjdzie czas, mężczyzna sam się otworzy, ale tego wymaga cierpliwość i delikatność kobieca.

Co jest bardziej ciekawszego?

Zwróćcie uwagę, że gdy oboje młodych osób położy się pod rozgwieżdżonym niebem, to rozmowa nie wygląda tak, że zarówno jedno jak i drugie opowiada o swoich emocjach. Konwersacja przebiega zupełnie inaczej.

Przykładowo

Oboje pod rozgwieżdżonym niebem:

K: Jakie piękne te gwiazdy - wzdycha
M: Tak, masz rację - odpowiada chłopak
K: Nie masz czasem wrażenia, że taki stan moglibyśmy przeżywać codziennie? byłoby nam wspaniale, chodzilibyśmy na randki, oglądali niebo. A słuchaj, nawet moglibyśmy pojechać do kina pod niebem? Co Ty na to? To byłoby jak w bajce...
M: Tak, to byłby dobry pomysł.
K: Bo wiesz, kiedyś byłam na takim seansie i powiem szczerze, że to jest coś cudownego. Siedzimy sobie w aucie, mamy otwarte drzwi, a na ścianie wyświetlają romantyczny film. Chciałabym się wtedy przytulić, a nawet moglibyśmy się kochać.

Paradoksalnie tego rodzaju rozmowy są odwrócone płciowo zaraz po zawarciu małżeństwa. Chodzi o to, że to co by wypowiedziała kobieta w powyższym dialogu, powiedziałby mężczyzna po ślubie. Bardzo często dochodzi właśnie do takich sytuacji, ponieważ niewiasta zaczyna postrzegać mężczyznę zupełnie inaczej i jego pomysły stają się nic nie warte, woli pragmatyzm życiowy. Co ciekawe, dalsze koleje losu w związku sprawiają, że staje się on nudny.

Zwrócę jeszcze uwagę na drugą kwestię, która jest często problematyczna w takich sprawach:

Co w przypadku przeciwieństw w związku? Jak to się ma do pojęcia "kryzys w związku"?

Wyjdźmy od pierwotnej decyzji zawarcia małżeństwa z daną osobą. W tamtym czasie sugerujemy się bardziej uczuciami i tym, jak postrzegamy drugiego człowieka. Sprawia nam radość przebywanie z nim i dzięki temu moglibyśmy tak zawsze. Nasze różnice są znikome pod względem wykonywania różnych czynności i spędzania czasu. Wynika to z chęci przypodobania się partnerowi i wypadnięcia w jego oczach jak najlepiej.

Po dłuższy czasie wspólnego mieszkania, slubu, te różnice stają się coraz większe bo uczucia, którymi darzyliśmy partnera, przechodzą w przywiązanie i już nie są tak burzliwe, jak na początku związku. Emocje i hormony szczęścia powodowały, że łatwiej nam było się dopasować i więcej rzeczy wybaczyć, niż obecnie.

Paradoksalnie stwierdzenie "różnic nie do przeżycia" wypowiadają kobiety, których dotknął kryzys w związku. Tutaj powstaje pytanie, czy rzeczywiście zależy nam na partnerze, czy tak naprawdę na swoim dobrym samopoczuciu.

Kocham się w nim

Kojarzysz to powiedzenie? Słuchałem wykładu i sensu tych słów. Wbrew pozorom są one bardzo egoistyczne. Jednakże pułapką jest to, że na początku związku kochając się w kimś, oznacza przeżywanie ogromnej przyjemności z kontaktów z daną osobą. A ponieważ dobrze się z tym kimś czujemy, to nie trudno jest odpuścić i wybaczyć wielu rzeczy.

Różnice

Są one nieuniknione z kilku powodów.

można by naprawdę wiele wymieniać, ale chcę zobrazować, że możliwość poznania człowieka podobnego sobie w wielu kwestiach jest najczęściej granicząca z cudem.

Umiejętności komunikacji

Niezależnie od tego, jak bardzo się różnimy z partnerem, lekarstwem na zatarcie tych różnic są właśnie umiejętności miękkie. Wbrew temu co powiedzą prawnicy o niedopasowaniu się małżeństwa, rozprawiam się z tymi mitami w osobnych artykułach.

Nauka komunikowania swoich uczuć jest podstawą, oraz najważniejszym elementem pozwalającym zażegnać kryzys w związku.

Co jeszcze?

Pozostaje jeszcze kwestia dumy, uprzedzeń oraz odpuszczania.

To ostatnie jest bardzo, a nawet najważniejsze. Bowiem trąci brakiem zaufania, co z kolei zapętla się tym, że nie jesteśmy w stanie wspólnie dopasować się na nowo z partnerem.

Podsumowując

Nikt mnie nie przekona, że różnice są nie do pokonania. Jedynie zgodzę się na to, że w przypadku kultury obcej oraz wyznawanej wiary, jest to bardzo trudne, niejednokrotnie niemożliwe. Wszystko inne, nawet dopasowanie w łóżku, da się naprostować.

Podobnie jest z relacjami z zamkniętym mężczyzną. Nauka życia i relacji z mężczyznami, jest podstawą do zrozumienia prawidłowej relacji z nami mężczyznami. Wówczas będziecie mogli czerpać niesamowite korzyści ze związku.

A czy warto trwać w takiej relacji? Na to pytanie nie dam jednoznacznej odpowiedzi, dlatego, że jestem zdania, iż można wszystko ze sobą powiązać i stworzyć wspólny wspaniały świat. Najważniejsze w tym wszystkim jest chęć zrozumienia drugiej osoby tak, jakby była inną jednostką, która uzupełnia mnie w tym, czego potrzebuję.

Jak uratować związek, gdy partner mówiąc, że kocha, nie chce być razem. Jak poradzić sobie z tym?

W ten sposób postawione pytanie sugeruje dwie rzeczy. Albo kobieta jest już zmęczona szarpaniem się z mężczyzną i chciałaby już odpocząć, albo z powodu tegoż zmęczenia chce ratować związek.

Pragnę podkreślić, że związek to jest chęć bycia razem przez obie osoby.

Od czego zacząć?

Najważniejsze jest zastanowienie się, po co ja tak naprawdę chcę ratować ten związek i w jakim celu chcę być z partnerem?

Myślę, że na to pytanie już jest odpowiedź w tym artykule, który traktuje o głodzie miłości względem drugiej osoby. Jeśli jednak nie znajdzie się odpowiedzi, to polecam artykuł o tym, dlaczego jesteśmy sami i nie możemy znaleźć drugiej osoby do związku?

Chciałbym jeszcze zapytać, czy przypadkiem wcześniejsze doświadczenia nie sprawiły, że pozostałaś kobietą zrnioną? Bo jeśli tak, to warto zastanowić się nad terapią. Cennik znajdziesz tutaj klikając w link.

Dlaczego terapia?

Kryzys w związku nie objawia się dlatego, że partner jest niedojrzały jako jedyny. Zawsze wina leży po obu stronach. Jakby tego było mało, to kobieta konsekwencje męskiej niesubordynacji nosi dłużej ciężej i wymaga wsparcia. Ona przez te sytuacje buduje w sobie mur obronny, który każe jej kontrolować życie wokół niej.

Niestety jest to najważniejszy element terapii kobiet, które do mnie przychodzą. Jak się później okazuje, po rozbicie tego muru obronnego, łatwiej dostrzec zagrożenia, jakie niesie ze sobą obiecujący gruszki na wierzbie mężczyzna, a co ważniejsze lepiej dostrzega drobne sprzeczności w jego zachowaniu tak bardzo rzutujące na przyszłość.

Również kryzys w związku zdaje się być mniejszym zagrożeniem w przyszłości, jeśli kobieta zdobędzie odpowiednią wiedzę na temat mężczyzn. Ona pozwala na dostosowanie się do naszej mentalności i jednocześnie zmniejsza napięcie związane z wymijaniem się w komunikacji wzajemnej.

Czy jest sens ratować taki związek?

Biorąc pod uwagę wcześniejsze akapity, śmiem stwierdzić, że owy mężczyzna nie tyle jest niedojrzały do bycia w związku, co kobieta zainteresowana również. Bycie na siłę z kimś nie wróży nic dobrego.

Tak nawiasem mówiąc, zawsze zalecam, aby to mężczyzna decydował czy jest gotowy na związek dlatego, żeby nie było później sytuacji, w której zostanie oskarżona kobieta o to, że on tego nie chciał. Jest też drugi powód tego zalecenia. Chodzi o to, by nauczyć mężczyznę podejmowania decyzji i jest to też pierwszy krok ku temu, by odpuszczać jeśli coś nie idzie tak, jak tego chcemy.

Po drugie, uczy się wtedy odpowiedzialności za kobietę i rodzinę. Chociaż ta nauka idzie w las. Nie bez powodu istnieją pewne kanony łączenia się dwojga ludzi w pary.

Ostatnią rzeczą, którą chcę poruszyć jest kwestia kontroli, która przewija się przez większość kobiet. Samo pytanie sugeruje, że kobieta chce zawalczyć o to co dla niej jest potrzebne, ale nie dopuszcza do siebie myśli o tym, że chłopak ma inne zdanie na budowanie takiego związku. W obecnym pytaniu dla niego lepiej jest żyć w luźnym związku.

Wartości, którym hołdujesz

Nie odchodź od wartości, któym hołdujesz tylko dlatego, że jakiś przeuroczy miś prosi o to. Wartości, które masz w sercu są najważniejsze i jako takim powinno się oddać cześć. One chronią przed przyszłościowymi dramatami.

Czy to normalne, że myślę o innym mężczyźnie, mając kochającego męża?

Myślę, że każdy z nas ma w sobie chęć podziwu ludzi. Dopóki nie ma przekraczanych granic, które są uważane za flirt, zdradę, emocjonalną zdradę, nie ma się czego bać.

Jeśli któreś z partnerów myśli o innej osobie, jest to naturalne. Warunek jest taki, że jest to jedynie jakiegoś rodzaju podziw i nie ciągnie mnie do tego, by angażować się w bliższe kontakty z innym mężczyzną. To samo się tyczy kobiet.

Kochający mąż

Jeśli jednak mając kochającego męża zastanawiam się nad innym mężczyzną, to dla mnie oznacza to, że w związku małżeńskim wkradła się rutyna.

Brak zmiany miejsca na urlopach, stagnacja w obowiązkach, brak spędzania ze sobą wspólnego czasu, albo tylko znikomy, czy też wymuszony kontakt. Warto usiąść do rozmowy z mężem i zaplanować nową jakość życia, spędzanie czasu i codziennie rozmowy zmieniając wystrój.

To tylko nieliczne elementy, ale gwarantuję, że jakość waszego życia ulegnie poprawie. W przeciwnym wypadku, zanim się obrócicie, nastąpi rychły kryzys w związku,

Dla przykładu polecam artykuł, jak pewna para zachowała chemię w małżeństwie przez wiele lat.

Jak dotrzeć do męża, trzeźwiejącego alkoholika, żeby chciał ze mną rozmawiać o swoich problemach i wspólnym życiu?

Może zapytam inaczej. Po co do niego docierać?

Jeśli mam zamiar go zmieniać na siłę, to się nie uda. Zastanawiam się też, kim jest trzeźwiejący alkoholik? Czy to jest osoba, która po napiciu się, dochodzi do siebie, czy raczej ktoś, kto już jest na terapii i próbuje odnowić swoje życie?

W drugim przypadku miałoby to sens. Ale znów powstaje pytanie, czy przypadkiem nie czuję się nieswojo, jeśli mężczyzna woli to zrobić po swojemu? Pytanie w ten sposób postawione sugeruje mi chęć kontroli mężczyzny po to, żeby zaspokoić swoją ciekawość.

Nie polecam.

Co więc mam zrobić?

Wróćmy do pierwszego pytania o różnice. Jak już wiesz, mężczyzna niechętnie się zwierza ze swoich problemów i jest to moim zdaniem naturalne. Aby jednak wzbudzić chęć u mężczyzny do dzielenia się, warto odpuścić mu, wybaczyć jego błędy oraz starać się być wsparciem w taki sposób, w jaki on tego potrzebuje. Nie w sposób jaki potrzebuje tego sama zainteresowana.

A co w sytuacji, gdzie mężczyzna nie chce się leczyć?

Z pewnością należy unikać usprawiedliwiania człowieka. Jeśli jest to konieczne, warto samej udać się na terapię, żeby nie popełniać błędu, albo mieć wsparcie, które jest potrzebne w walce z taką sytuacją.

Najlepszym rozwiązaniem byłoby wysłać delikwenta na terapię. Jeśli to nie pomaga, pomyśleć o separacji.

Czy dać szansę mężowi, który uderzył jeden, jedyny raz?

Zasada głosi, że gdy mężczyzna uderzył raz, zrobi to ponownie.

Z tego też względy zastanowiłbym się, jakie są tego konsekwencje na przyszłość. Podobnie jest ze zdradami. Gdy dochodzi do jednej, pojawi się następna z dużym prawdopodobieństwem.

Osobiście uważam, że nie może mieć miejsca żadne rękoczyny ani ze strony kobiety, ani ze strony mężczyzny. Chociaż kultura zezwala na pewien rodzaj policzka ze strony kobiety.

Skoro już wydarzyła się taka sytuacja, zachęcałbym do rozmów z partnerem o tym dlaczego tak się zachował. Jeśli jednak nie zna na to odpowiedzi, czyli nie jest świadomy przyczyn takiego zachowania, to warto go wysłać na terapię.

Ja będąc na miejscu kobiety, zostawiłbym człowieka bez żadnych "ale". Podkreślam jednak, jest to moje osobiste zdanie.

Jak zapanować nad złością, wybuchami agresji w związku itp?

Najrozsądniejszym rozwiązaniem byłoby wzięcie udziału w terapii indywidualnej. Wyżej opisałem sytuację zranionej kobiety, która ma pewne mechanizmy obronne. To otoczka, która każe kobiecie bronić swojego serca, żeby nie zostało ponownie zranione i jednocześnie przestaje ufać.

Powodów takiego stanu może być bardzo wiele, dlatego trzeba by się do nich dokopać przy pomocy specjalisty.

Czy mogę sama o to zadbać?

Oczywiście, jednak problem polega na tym, że w takiej sytuacji bardziej prawdopodobne będzie uczenie się behawioralne swoich zachowań. Wygląda to w ten sposób, że widząc co krzywdzi partnera, staram się to zmienić.

Niestety minusem tego sposobu jest brak zrozumienia głębokich przyczyn tych emocji. One wcale nie muszą wynikać z niedoskonałości partnera. Bardziej jestem skłonny upatrywać ich w przeżyciach z przeszłości, które stały się murem obronnym.

Zaznaczam jednak, że tego typu praca jest trudniejsza i bardziej czasochłonna. Jeśli u was już występuje kryzys w związku, a podejrzewam, że tak, to jednak warto rozważyć terapię.

O cenach usług można przeczytać w zakładce cennik.

Jeśli pomogłem Ci, zostaw komentarz na facebooku. (click)

Zraniona kobieta

Zraniona kobieta chowa w sobie wiele żalu, urazy i zamyka się w sobie. Taka kobieta diametralnie zmienia swoje oblicze po wydarzeniach, które sugerują męską niesubordynację i chłopięctwo. W tym artykule przyjrzę się ranom, które powstają po słabych i złych relacjach z mężczyznami oraz ich konsekwencjami w związkach.

Zraniona Kobieta

Kochani, ostatnio pojawiło się trochę artykułów na temat ojcostwa i macierzyństwa w kontekście braku pomocy ze strony drugiego partnera. Głównie chodzi o brak wsparcia przez mężczyzn dla kobiet. Można powiedzieć, że przez nasze wycofanie się, a raczej niedostosowanie męskiego charakteru do życia w nowych realiach, powstaje taki fenomen jak: zraniona kobieta.

Tym razem chciałbym zająć się tym tematem bardziej ściśle. Sądzę, że sytuacja tego wymaga i komentarze, które domagają się wyjaśnień tej kwestii. Komentarze można przeczytać pod tym wpisem na facebooku (zraniona kobieta).

Przejdźmy zatem do omówienia problemu "zraniona kobieta".

"Wybrane konsekwencje niesubordynacji męskiej względem kobiet"

Tak na dobrą sprawę artykuł jest kontynuacją wpisu o matkach, które stają się superbohaterkami, oraz nieobecnych ojcach.

Padło też wiele nieprzyjemnych słów na temat mężczyzn i wcale się temu nie dziwię. Najciekawsze jest to, że głównie to kobiety wypowiadają słowa żalu i czasem nawet nienawiści względem płci męskiej.

Niektóre komentarze sugerują wręcz, że mężczyźni są gorszym gatunkiem od kobiet, ponieważ nie są w stanie robić tyle i tak wiele, jak wymagają tego kobiety.

Nie spotkałem jeszcze kobiety, która w podobny sposób wypowiadała by się na temat mężczyzn, jeśli nie miała problemów z własnym ojcem, który nie traktował by ją należycie i z szacunkiem.

Jestem również świadkiem wpajania córce przez matkę, że ojciec jest jedynie dodatkiem do rodziny, jest od zarabiania masy pieniędzy i jako dawca nasienia (o zgrozo). Te sprawy wychodzą bardzo często na terapii.

Rany powstałe z przeszłości

Okazuje się, że kobiety wypowiadające słowa żalu, są najczęściej w jakiś sposób skrzywdzone przez mężczyzn. Nie sposób sobie później wyobrazić traktowanie takiego faceta po jakimś czasie we wspólnym życiu.

Dzieje się tak, ponieważ zapamiętujemy pewien obraz naszego życia z przeszłości. Gdy człowiek czuje się skrzywdzony, często zamyka się w sobie. Jeśli jednak dochodzi do tego poczucie winy, to przy zamknięciu się na relacje z partnerem, staramy się go kontrolować zupełnie nieświadomie.

Jedna z moich pacjentek zrozumiała, że słowa i prośby, które wypowiadała do partnera, były wynikiem niechęci do otwarcia się na mężczyznę. Wyglądało to w taki sposób, że nie chcąc poczuć się zranioną po raz kolejny, zaczęła wypowiadać słowa kontroli, "zrób to", "nie rób tego", które były wynikiem lęku przed odrzuceniem.

Dziewczyna komunikując się z mężczyzną w ten sposób, myślała, że robi dobrze. Sądziła, że w ten sposób wyraża troskę o niego i jednocześnie stawia go w świetle tego złego, który był wcześniej w jej życiu.

Efekt był taki, że w życiu tegoż mężczyzny pojawia się nowa osoba, która nagle staje się łagodna i czuła. Chociaż opisywana zraniona kobieta czuła, że robi dobrze, to nie zdawała sobie sprawy, że jej serce diametralnie się zmieniło z powodu przeżyć z innym facetem.

Mózg też żyje

Nasz mózg nie jest częścią ciała, która potrafi odbić zranienia nie pozostawiając za sobą śladu. W artykule "mężczyzna w rodzinie jest najważniejszy - tata i dziecko" zwracam uwagę na jedną z tych konsekwencji, która później rzutuje na dalsze funkcjonowanie z innym człowiekiem.

Zwróćmy też uwagę na naturę nas otaczającą. Jeśli weźmiemy plastelinę, lub cokolwiek na co podziałamy siłą, która spowoduje wgniecenie, to okaże się, że ono pozostanie. Jedynie guma ma możliwość wracania do stanu poprzedniego, ale też nie zawsze, bo zbyt mocno działająca siła również ją zniszczy.

Nie każdy z nas w czasie młodości nauczył się radzić sobie z trudnymi emocjami. Tutaj wchodzi kolejny argument za tym, że Ojciec jest niezwykle ważny pod względem wytrwałości w relacjach i siły przebaczania.

Na przykładzie pewnej rodziny

Przyjrzyjmy się przykładowi rodziny, która ma ojca, ale z jakiegoś powodu te relacje się poluzowały. Mama jest wspaniałą kobietą, ojciec również. Problem jednak polegał na tym, że z powodu nie radzenia sobie z emocjami, dzieci zaczęły oddalać się od ojca.

Po rozmowie z mężczyzną, okazało się, że ojciec angażując się w relacje z dziećmi, dodał tak dużo otuchy dla swoich pociech, że teraz lepiej sobie radzą, są bardziej odważni i de facto stres przestaje pomału istnieć. Co ciekawe, nagle okazuje się, że ojciec swoją obecnością i łagodnością potrafił dać tyle wsparcia, co matka przez kilka miesięcy.

Nie chodzi mi o to, że mama jest tą złą dlatego, że jak wspominałem już, matka ma inną rolę do wykonania. Oczywiście, że przyjmując rolę ojca (kiedy musi) potrafi zapewnić wsparcie, ale wymaga to od niej więcej wysiłku.

Jak kojarzymy mężczyznę i jakie to ma znaczenie?

Mężczyzna z natury kojarzony jako ten silny, powoduje poczucie bezpieczeństwa już przez to, jak wygląda i jak jest zbudowany, jaki ma głos i jak podchodzi do wielu spraw.

Niektóre komentarze sugerują mi, że niestety coś się zadziało w relacjach z mężczyznami, że kobiety demonizują mężczyzn. Nawet mnie się przez to "obrywa".

Kwestia badań  a zraniona kobieta

Badania nad kobiecą zazdrością i zemstą pokazują, że kobiety są dużo bardziej pamiętliwe i żądne zemsty. Jeśli byśmy wzięli pod lupę ten argument, to on pokazuje nam, jak bardzo kobieta w dalszej perspektywie potrafi nieświadomie uprzykrzyć życie nawet ukochanemu chłopakowi dlatego, że w jej życiu był ktoś, kto zrobił jej krzywdę.

Wbrew pozorom nie dostrzegam tego ewenementu u mężczyzn. Wygląda na to, że jest to cecha, którą można by przypisać kobiecie. Natomiast kobiety świadome swoich uczuć i wywodzące się z wrażliwych rodzin, są w pewnej mierze zabezpieczone przed takimi sytuacjami.

Podsumowując

Zwracam uwagę na to, że chociaż mężczyźni potrafią zajść za skórę, to jednak w pamięci pozostaje ślad, który w jakiś sposób tworzy mechanizmy obronne przed ponownie niesprzyjającymi zachowaniami ze strony mężczyzn. Budzi się przez to właśnie opisywana zraniona kobieta, której dużo trudniej utrzymać w dobrych relacjach kondycję związku.

To też prowadzi do sytuacji, które mają miejsce nie tylko w życiu opisanych osób, ale też pod moimi artykułami na facebooku.

Przekonać faceta do ślubu

Przekonać faceta do ślubu? Po co? Sprowokuj go.

Przekonać faceta do ślubu paradoksalnie nie jest trudno. Oczywiście zależy od tego pod jakim kątem patrzymy. Szukając inspiracji do napisania wpisu, wpadłem na artykuł, po którym moja buzia stała się czerwona. Krew mnie zalewa, kiedy widzę porady dla Was w postaci:

Zajdź z nim w ciążę (oczywiście przypadkiem)
Porozmawiaj z nim szczerze

Moje drogie Panie… Jest jedna prosta rada, jak przekonać faceta do ślubu - ale o tym za chwilę.

Wyjaśnię powyższe rzekome rady. Obecnie czasy są inne niż pokolenie moich rodziców. Lansuje się seks… tak naprawdę seks, seks, seks…. A potem, ponieważ panowie się nie chcą żenić, panie zachodzą w głowę, jak przekonać faceta do ślubu.

Takie porady jak wyżej (to najlepsze) udzielają kobiety. Czyżby stały się wielkimi specjalistkami od męskich serc? Panie które coś wiedzą na ten temat, też uświadamiam, żeby nie były niemądre. nie dajcie się zwieźć.

"Złap go na dziecko" - czyli jak przekonać faceta do ślubu?

Pierwsza powyższa porada jest moim zdaniem najgłupszą poradą, jaką z punktu widzenia psychologicznego mogę dać. Panowie nawet się ze mną zgodzą, że wtedy macie raptem 50% szansy na to, że Was… zostawi. Przepraszam ale to jest brutalna prawda. Zostawi Was.

Tak - zostaniecie samotnymi matkami. Zapamiętaj jedno, jesteś kobietą i nikt nie będzie Ciebie szanował, jeśli Ty tego nie zrobisz. Mężczyzna z natury jest poligamistą. Dzisiejsze trendy wcale nie sprzyjają rozwijaniu męskich charakterów. Mają one na celu faszerowanie portfeli koncernów zajmujących się antykoncepcją. Dla firm nie liczy się, co będzie z Tobą i dzieckiem. Liczy się dla nich kasa, kasa, kasa… kasa… Nawet za cenę aborcji. A właściwie o to chodzi, żeby aborcja nastąpiła, przecież za tym idą grube pieniądze.

Czy to jest szacunek dla kobiety?

Przypomnij sobie, jeśli miałaś swój pierwszy raz. Byłaś w głębi ducha szczęśliwa, że to zrobiłaś? Zakładam, że najbardziej prawdopodobne jest to, iż zagłuszyłaś w sobie ten głos.

Rozmowa z facetem.

Słuchaj. jesteś damą czy nie?

Jeśli tak: to moja rada jest, nie rozmawiaj z nim i nie przekonuj go do ślubu. To nie ma sensu. Prędzej posłucha swojego kolegi, albo innego mężczyzny.

Gentleman wie co ma robić. Jeśli Facet nie jest gentlemanem, naucz go. Jak?

Oto rada:

Jeśli chcesz zawrzeć ślub ze swoim mężczyzną i nauczyć go szacunku do siebie,
pod żadnym pozorem, nie idź z nim do łóżka.

Seks dla nas jest bardzo ważny. Zrobimy praktycznie wszystko, jeśli nie wiele, żeby go mieć. Dlatego nie martw się o to, czy będziesz miała seks, albo czy On z Tobą zostanie. Bardziej się martw o to, jak On się Tobą będzie chwalił kolegom w barze. Bo popęd seksualny jest jednym z najsilniejszych motorów do działania u mężczyzn. I teraz, masz dwa powody dla których nie powinnaś się godzić na współżycie.

Nawet pod pozorem utraty miłość. Prawdę mówiąc, jeśli czujesz lęk, jest on sygnałem tego, że twój pojemnik na miłość jest pusty i próbujesz go wypełnić poprzez miłość cielesną. Nazywam to głodem miłości.

Sprawdzisz go, czy jest wierny i czy przypadkiem nie nalega (gentleman nie nalega).
Sprawdzisz czy jest męski i zaoferuje Ci układ w postaci ślubu, albo zostawi (jak zostawi, to znaczy, że i tak, najprawdopodobniej wręczyłby Ci papiery rozwodowe w przyszłości).

PS: Prawdziwy mężczyzna, nie je miodu, żuje pszczoły. Znacie to?

Coś w tym jest. Po za tym, jeśli facet nie ma zasad, którymi się kieruje, to dla Was jest to bardzo niebezpieczne.

See yaa!

Zostaw komentarz klikając w to zdanie.