Otwarty Związek - czy to ma sens?

15 października 2019
4 min. czytania
Adam Filipczuk

Otwarty związek nie należy do widocznych zjawisk, jednak ostatnimi czasy coraz częściej o nim słychać. U wielu ludzi budzi pewne obawy, u innych uśmiech na twarzy.  Czym jest otwarty związek i jakie są konsekwencje bycia w otwartym związku? O tym opowiem wam w obecnym artykule. 

Na czym polega otwarty związek?

Pewien człowiek zapytał mnie:

Dlaczego moja dziewczyna robi mi sceny zazdrości, podczas gdy ustaliłem z nią, że związek będzie miał formę otwartą? Ona się na to zgodziła!

Czym jest otwarty związek?

Forma otwarta związku dotyczy sytuacji, w której oboje z partnerów decydują się na kontakty seksualne z osobami poza relacją partnerską. W niektórych kręgach taka forma współżycia jest dosyć popularna. 

Zaufanie w związku i wierność

Wiele kontrowersji pojawia się, gdy mówimy o wierności. W konserwatywnych poglądach wierność dotyczy zarówno relacji seksualnej, jak też emocjonalnej i psychicznej. W tym przypadku partnerzy traktują siebie jako wierni emocjonalnie. Ale czy aby na pewno tak jest?

Szczerze powiedziawszy ciężko mi się zgodzić z tym przekonaniem, ponieważ badania pokazują, że relacja seksualna zawsze w jakimś stopniu buduje tą emocjonalną. Największą trudność w tej kwestii przeżywają kobiety. I chociażby z tego powodu, poddaję pod wątpliwość:

czy otwartość seksualną można odłączyć od wierności emocjonalnej?

Wiąże się to z mechanizmem otwartości emocjonalnej w celu relacji seksualnej. Najczęściej kobieta musi chcieć uprawiania seksu, dlatego jakimś stopniu emocjonalne relacja zostaje zbudowana. W przypadku wspomnianego na początku przykładu mężczyzny, tak było z jego kobietą. Ona chociaż wyraziła zgodę na otwarty związek, to podświadomie była stale zazdrosna o jego aktywność z innymi kobietami.

Kolejną kwestią jest sprawa wierności. Ponieważ istnieje pojęcie zdrady, trudno nie zaprzeczyć temu, że zdrada obejmuje również sferę seksualną niezależnie od formy związku. Oczywiście, cały czas poruszamy się po gruncie pewnych wartości.

Jak wskazuje też moja praca, bywa, że chociaż otwarte, czy półotwarte związki istnieją, to jednak często po którejś ze stron nie ma emocjonalnej zgody na taką otwartą relację. Już nawet nie wspomnę o systemie wartości, jaki w sobie nosimy. Emocje zazdrości istnieją i nie można temu zaprzeczyć.

Konsekwencje otwartego związku

Chociaż zapewne trafią się pary w otwartych związkach, które mają się dobrze, to jednak konsekwencje mogą być bardzo różnorodne. Wymienię te najbardziej podstawowe:

  • Ewentualna ciąża z inną partnerką/partnerem

Zastanawiam się, jak taką sytuację rozwiązała by para w otwartym związku. Przypuszczam, że kobiety korzystają z pigułek wczesnoporonnych, spiral, innych rodzajów antykoncepcji. Mężczyźni zapewne z prezerwatyw. Aczkolwiek wiemy już, że żadna antykoncepcja nie jest w 100% bezpieczna i nawet wtedy zdarzają się ciąże.

Przychodzą mi na myśl alimenty, kłótnie, rozejścia się do opieki nad dziećmi, albo w ogóle dzieci zostają zostawione matkom. Może sprawy w sądach? Jestem więcej niż przekonany, że kobieta dowiadując się o ciąży (ewentualnej) swojego partnera, nie zostawi tego tak na “luzie”. Kto wie?

  • Emocjonalne rozterki

W wielu przypadkach nie możemy mówić o pełnej tolerancji aktywności seksualnej z innymi partnerami ukochanej osoby. W sytuacji wspomnianej, wywnioskowałem, że kobieta zgodziła się na taki układ z lęku przed utratą tego człowieka. Wewnętrznie nie była w stanie tego zaakceptować a jej zachowanie wskazywało na tłumienie tych emocji.

To z pewnością rodzi ryzyko kłótni, wypominania, wytykania. Wyobrażam sobie taki związek po 20 latach stażu pełen żalu i nienawiści, gdzie dzieci pojawiły się w relacjach z innymi kobietami. A konsekwencje finansowe odbijają się również na partnerce.

  • Najbardziej ucierpią kobiety

W związku z tym, że mężczyzna łatwiej sobie radzi racjonalnie z zasadami, jakie obiera na życie, problemy emocjonalne częściej będą dotykały kobiet. Co ciekawe, trudniej jest jemu zrozumieć sposób myślenia kobiety. Już w samej rozmowie z mężczyzną, który zgłosił się z problemem zazdrości swojej kobiety, widać było, że nie był w stanie zrozumieć emocjonalnego rozumowania wybranki.

To rodzi wiele nieporozumień i sprzeczek. Zauważenie innego sposobu myślenia, jest bardzo trudne, ponieważ jeśli żyję przez lata w swoich przekonaniach, to nie poczuję tego co drugi człowiek może nosić w sercu.

  • Odwrażliwienie

Szukanie kontaktów seksualnych z innymi kobietami, czy mężczyznami cechuje się w pewnym stopniu egoizmem. Otwarty związek - ponieważ jest otwarty wyłącznie na relację seksualną - ma jeden główny cel. Tym celem jest zaspokojenie potrzeby seksualnej z różnymi partnerami.

Ktoś by powiedział, no dobra panie psychologu, ale to nieprawda jest. Przecież jestem wierny swojej kobiecie, emocjonalnie…

Słysząc to przywołam jeszcze raz, że każda relacja seksualna będzie w naszym mózgu budowała również relację emocjonalną. Zaś stwierdzenie, że nic nie poczuję do innej kobiety, jest wyłącznie wyparciem do nieświadomości, lub odwrażliwianiem się na uczucia drugiej osoby.

Do tego nie możemy mówić o braku celu zaspokojenia włąsnej potrzeby (z tym też się spotkałem w otwartych związkach), ponieważ sam otwarty związek wyraźnie zakłada, że relacja seksualna jest rozłożona na innych partnerów. Jakże tu możemy mówić o braku egoizmu? Te dwie sprawy stoją do siebie w opozycji.

Nie jesteśmy w stanie skupić się na kilku, kilkunastu partnerach nie angażując się uczuciowo. Zapomnimy o nich, a uczucia najbliższej osoby najczęściej schodzą na drugi plan.

Czy otwarty związek ma sens?

Z punktu widzenia psychologicznego - niekoniecznie. Natomiast myślę, że jest to też kwestia kultury. Popatrzmy na islam, w którym mężczyźni mają wiele kobiet. Chociaż dochodzą do nas również informacje, że te kobiety bardzo cierpią przez bycie jedną z wielu, a nawet złe traktowanie. Być może część z nich pogodziło się i taka kwestia jest dla nich “standardem”.

Nawet żydzi, którzy we wcześniejszych epokach mieli po wiele żon, obecnie są monogamistami. 

Prawdę powiedziawszy, emocjonalnie taki związek po prostu nie istnieje i nazwałbym go bardziej układem, w którym oboje czerpią pewne korzyści.

Mieszanie pojęcia “związek” do relacji otwartej seksualnie, jest moim zdaniem wypaczeniem znaczenia “związku” jako takiego. I nie chodzi mi tutaj o żadne wartości, ale argumenty, które podałem wyżej.

O autorze
Nazywam się Adam Filipczuk. Od 2017 roku przeprowadziłem ponad 4000 godzin psychoterapii. Z moich usług skorzystało co najmniej 300 klientów do dnia dzisiejszego (listopad 2020).

Jestem osobą bardzo wrażliwą i nastawioną bardzo mocno na relację z klientem. Po za tym, że prowadzę bloga, zajmuję się akwarystyką i jestem szczęśliwym mężem i ojcem 6 letniej córeczki Marysii.

Chcesz więcej informacji? Dołącz do społeczności

Zapraszam Cię do mojego newslettera. Bedę do Ciebie pisał o życiowych sprawach, o tym, co bezpośrednio dotyczy każdego z nas.

Do zobaczenia :)
Podając swoje imię, adres e-mail oraz klikając przycisk "Zapisz się" zapisujesz się do mojego newslettera. Będę przetwarzać Twoje imię oraz adres e-mail w celu przesyłania Ci informacji handlowych na podany przez Ciebie adres e-mail w postaci newslettera.
Administratorem Twoich danych osobowych jest Adam Filipczuk. Przysługuje Ci prawo wniesienia sprzeciwu, prawo dostępu do danych, prawo żądania ich sprostowania, ich usunięcia lub ograniczenia ich przetwarzania, a także ich przenoszenia. Szczegółowe informacje znajdziesz w naszej Polityce prywatności.
Adam Filipczuk © 2022 All rights reserved.
Strona stworzona przez BrandUP!