Ma być tak, jak ona chce

3 kwietnia 2016
3 min. czytania
Adam Filipczuk

"Ma być tak, jak ona chce" opowiada jeden z moich pacjentów. Wspomina o tym też Mark Gungor. Bardzo lubię go cytować. Ma perfekcyjne spojrzenie na związki. Wiele z jego opowieści powtarza się w życiu codziennym.

Ma być tak, jak ona chce

Już pomijam fakt, ze mąż nie pomaga w domu. Spora grupa mężów czy partnerów bywa pantoflarzami i zapomina o byciu dżentelmenem wobec własnej kobiety.

Jeśli tacy mężczyźni istnieją w życiu kobiet, to czemu się dziwić, że ona nie staje się inspiracją dla swojego ukochanego? Mało tego; relacje z takimi mężczyznami, niezależnie od tego, czy są to ojcowie, partnerzy, kochankowie, powodują, że kobieta staje się bardzo zranioną osobą.

Zraniona kobieta zamienia się tak naprawdę w osobę, która za wszelką cenę chce utrzymać miłość z powodu jej głodu. Przez to powstaje mechanizm błędnego koła. Młoda dziewczyna zostaje zraniona przez swojego ojca. Następnie poznaje wyżej wymienionych mężczyzn. Nie dostrzega błędów, jakie oni mogą popełniać.

Wybory życiowe

Taka kobieta poznaje później mężczyznę i jaki on by nie był, to z powodu swoich zranień nie jest w stanie zbudować prawidłowo funkcjonującego związku. Nawet samemu mężczyźnie skutecznie to uniemożliwia ze względu na jej siłę emocjonalną. Zaczyna owijać takiego swojego mężczyznę wokół palca, który następnie nie wie co ze sobą zrobić.

Ma być tak, jak ona chce

Taki mężczyzna mógłby napisać do niej list w taki sposób, jakby sam został niesamowicie zraniony i wykastrowany. Co też w powoduje kontrolowanie mężczyzn do tego stopnia, że nie wystarczy, aby posprzątał, dlatego, że ma być tak, jak ona chce.

W tym wszystkim wypadałoby nauczyć się jakich mężczyzn szukać, jakich mężczyzn unikać oraz jak rozpoznawać faceta na poziomie. Można też dowiedzieć się, jak analizować partnera do ślubu.

A teraz:

Pozwól, że przytoczę Ci historię ze swojego życia - "ma być tak, jak ona chce"

Egzaminy

Małżonka przygotowuje się do egzaminów prawniczych, więc jest bardzo zestresowana. Dlatego większość czasu dziecko spędza ze swoim ukochanym tatusiem.

Tata uczy mówić

Dosłownie wczoraj, nauczyłem ją mówić „daj”. Po czym pół dnia krzyczała „tata, „tata”.

Zwykle piszczy albo mówi „aniii”. Słowo DAJ wymawia w bardzo specyficzny sposób. Tak delikatnie,
jakby starała się szyć na szydełku.

"Aniii" zazwyczaj mówi jak coś chce, np., jeść. I tym razem było podobnie, cały czas aniii i pokazuje na buzię.
No to Ojciec dawaj robić kluski z kleiku kukurydzianego, którego nauczył się od żony.

Ma być tak, jak ona chce

Oczywiście jak to żona, jest bardzo szybka, zwłaszcza jak ją coś stresuje. Okrzyczała, że dziecko chodzi głodne.

Pobiegła do kuchni, zrobiła kluchy i kazała mi ich pilnować, bo idzie się uczyć. Tak też się stało. Pech chciał, że jak zwykle
mężczyzna nie ogarnia wszystkiego, co się wokół niego dzieje tak samo jak kobieta. Musi robić wszystko po kolei.

Gdy zajrzałem do garnka z kluchami, były prawie … no wiecie, ciepłe kluchy.

Nic tam, wziąłem je, wsadziłem na talerz i z dzieckiem pod bajkę jeść. oczywiście masełko musi być.

Zazwyczaj zanim dam jej do buzi, to studzę, bo są jeszcze gorące. Raz, drugi, trzeci ostudziłem, ale mała wolała jeść sama.
Wyrwała mi z ręki widelec i dawaj szybko wcinać te kluchy. Były ciepłymi kluchami, czyli baaardzo delikatnymi, więc pożerała je w całości.

Tatuś umie gotować…

Wracając… wyrwała mi widelec i dawaj do buziaka. Szybko się zorientowała, że jest to gorący ciepły kluch, więc bardziej się wystraszyła.
Nie trzymała go w buzi tylko wyrzuciła, ale strach pozostał.

Znowu ma być tak, jak ona chce

A żona, jak to w stresie przyleciała szybko, zdenerwowała się, okrzyczała, wyrzuciła pyszne… ciepłe… kluchy i dawaj biadolić,
że nic jej nie idzie, że mało czasu a ja sobie nie radzę. Cały czas milczę i patrzę co robi.

Dzieciak wpiernicza te kluchy, a ta jemu je wyrzuca. Robi nowe kluchy już bardziej twardsze. Takie normalne.

Pech chciał, że już córce się one nie podobały. Zjadła je ale po ogryzku zostawiała.

Pytam się żony dlaczego je wyrzuciła? Przecież dzieciak te kluchy jadł ino uszy się trzęsły.

Zdanie żony jednak było inne…. Rozgotowane, znaczy niedobre.

I tak oto, perfekcyjna komunikacja między kobietą i mężczyzną spowodowała, że efekty były zaskakujące.

Co o tym myślisz? (Zostaw komentarz klikając to zdanie)

O autorze
Nazywam się Adam Filipczuk. Od 2017 roku przeprowadziłem ponad 4000 godzin psychoterapii. Z moich usług skorzystało co najmniej 300 klientów do dnia dzisiejszego (listopad 2020).Jestem osobą bardzo wrażliwą i nastawioną bardzo mocno na relację z klientem. Po za tym, że prowadzę bloga, zajmuję się akwarystyką i jestem szczęśliwym mężem i ojcem 6 letniej córeczki Marysii.

Mogą Cię zainteresować

18 lipca 2022
< 1 min. czytania

Głupota w relacji

18 lipca 2022
< 1 min. czytania

Nieświadomość

Adam Filipczuk © 2022 All rights reserved.
Strona stworzona przez BrandUP!