Jedna prosta zmiana, a złapiesz ochotę na seks

Nie masz ochoty na seks? Gdzieś w Twoim życiu się zagubił i nie widzisz przyczyn takiego stanu rzeczy, ale chciałabyś mieć ochotę na seks. W tym poście podpowiem Ci, co możesz zrobić, żeby taką ochotę w sobie wzbudzić. Musi być jednak pewien warunek. Nie znasz przyczyn spadku libido, ale Twoje ciało jest zdrowe i nie ma przyczyn hormonalnych związanych z chorobami przewlekłymi, lub innymi schorzeniami.

Zapraszam do czytania.

Częste przyczyny spadku libido

Jest kilka istotnych powodów, które mogą mieć wpływ na Twoje libido w relacji z partnerem. Jak już wiemy z tego bloga, do zawarcia związku potrzebna jest dojrzałość człowieka, która ma istotny wpływ na gotowość do budowania relacji. Przy czym, im bardziej dojrzały jest człowiek do zawarcia trwałej relacji, tym łatwiej o zbudowanie fascynującego związku. A jak też wiemy, do każdej relacji wpadają "chochliki" tak, jak czasem osy wlatują nam przez okno do pokoju. Dlatego warto się przed tym zabezpieczyć i tym razem podpowiem Ci, co zrobić w przypadku spadku braku chęci na seks, zakładając, że jesteś osobą zdrową psychicznie i fizycznie. W przeciwnym wypadku, najpierw ureguluj swoją gospodarkę hormonalną i zadbaj o swoje ciało w chorobie.

Pamiętaj, że rozregulowanie gospodarki hormonalnej może być też objawem przyjmowania niektórych leków, szczególnie leków mających poprawić funkcjonowanie w okresie menstruacyjnym. Weź pod uwagę taką okoliczność.

Oto, co może wpływać na brak chęci na seks w relacji

Czynników wpływających na obniżone libido można wymieniać. W psychologicznych artykułach można doszukać się kilkustronicowych treści z wypunktowanymi czynnikami obniżającymi libido, począwszy od chorób, przez dietę aż po choroby psychiczne.

Tutaj jednak zwrócę Twoją uwagę na jedną, najczęściej występującą przyczynę, a w zasadzie objaw, bo przyczyn tego objawu może być wiele. Chodzi mi o Twoje zdrowie psychiczne, higienę, jaką utrzymujesz w swoim życiu. mam na myśli "brak wolności" zgłaszany przez moich pacjentów, świadczący o tym, że dzieje się coś niedobrego i obniża Twój poziom energii seksualnej. Pomijam mechanizmy obronne seksualizacji.

Zadbaj o higienę swojej psychiki a następnie zrób tą jedną rzecz z partnerem.

Zacznij rozmawiać

Brzmi banalnie prawda? Jednak nie chodzi mi o zwykłą rozmowę o tym, że autobus przejechał kurczaka, albo koleżanka wypiła zmielony kawior, czy jakiś "ktoś" przejechał łosia na drodze, a babcia sąsiadka zagląda Ci w okno. Tu wcale o to nie chodzi. Po prostu buduj intymną więź, relację.

Budowanie intymnej relacji

Zmiana tej jednej rzeczy, czyli budowanie intymnej więzi wiąże się z pewnym wysiłkiem i potrzebujesz na to czasu, zaangażowania i otwartości.

Wyobraź sobie spotkanie z drugim człowiekiem, które ma otworzyć podwaliny do nowej relacji. Zazwyczaj, gdy poznajesz taką osobę, czy to nową, czy bliżej poznajesz koleżankę, kolegę, to kosztuje Twój czas, kosztuje Twoje zaangażowanie, oraz otwartość. Bez otwartości na nieznane, nie otworzysz serca na intymną podróż po świecie drugiego człowieka. Po świecie emocji swoich i czyichś. Otwartość to nic innego, jak pozwolenie sobie na to, żeby ktoś Ci bliski obdarzył Ciebie jego emocjami, jednocześnie Ty obdarzasz jego swoimi emocjami. To oczywiście wiąże się z przeżywaniem emocji nie swoich, ale na tym polega intymna więź, żeby je przeżywać razem.

Dlatego gdy chcesz znaleźć energię na seks, znajdź najpierw siłę do bycia otwartym i nie spieszenia się. Daj swój czas, obecność, bądź z tym człowiekiem, umów się z nim na spotkanie, poproś jego o czas i zaangażowanie. Poproś jego i siebie o bycie razem, tylko wy. Niech wam nic nie przeszkadza, a sobie dajcie czas na dotyk i przeżywanie.

W ten sposób zbliżycie się do siebie. A gdy już to zrobicie, pozwolicie sobie na akceptację, wówczas nie będzie wam nic stało na przeszkodzie, aby pojawiło się libido. A dalej, już wiecie co robić 😉

Sprawdzanie telefonu partnerowi

Sprawdzanie telefonu partnerowi bez jego wiedzy jest częstą praktyką po zdradzie, lub po sytuacjach sugerujących zdradę. Wiele osób zadaje pytanie, czy to dobrze, że sprawdzają telefony i co w związku z tym dalej? Czy to jedyna opcja po zdradach? Ten artykuł dotyczy wskazówek związanych ze sprawdzaniem telefonu.

Pochylimy się nad konsekwencjami i komunikatami sprawdzania telefonu partnerowi. Odpowiemy sobie na pytanie, co zrobić w sytuacji, kiedy sprawdzasz telefon, bądź jest sprawdzany Tobie.

Zapraszam!

Dlaczego sprawdzasz telefon?

Sprawdzanie telefonu jest formą zabezpieczania siebie przed kolejną zdradą (najczęściej). Innymi słowy, jest zwróceniem się do swojego bólu i zajęcie się nim. Obrazowo mógłbym tą sytuację porównać do tego, że gdy ktoś zraniłby mnie na przykład nożem, to pierwszym odruchem będzie zwrócenie się ku ranie i zlekceważenie napastnika. Następnie, gdy sytuacja już zostanie rozwiązana, w każdym kolejnym kontakcie z "napastnikiem" sprawdzam go, czy nie ma przy sobie noża. Daję mu tym samym znak, że mu nie ufam i jednocześnie nie oddalam go od siebie, bo z jakiegoś powodu był dla mnie bliski. Jest to niebezpieczna sytuacja.

To mi przypomina syndrom sztokholmski, choć nim nie jest. Jednak zwracam na niego uwagę, żebyś zauważył, że w tej konstelacji emocjonalnej nie rozwiązuję problemu.

Kto powinien radzić sobie ze sprawdzaniem telefonu?

Niestety, sprawdzanie telefonu partnerowi nie jest czynnością, z którą partner powinien sobie radzić, ale właśnie osoba, która sprawdza telefon.

Rozumiem sytuację, że partner zranił i zdradził. Problem emocjonalny powstaje po stronie osoby sprawdzającej i dotyczy bezpośrednio skrzywdzonego. Zaś problemem po stronie zdradzającego nie jest to, że sprawdzany mu jest telefon, ale że dopuścił się zdrady. Te dwie kwestie należy bardzo mocno rozgraniczyć, ponieważ zrzucenie odpowiedzialności za sprawdzanie telefonu na zdradzającego utrudnia rozwiązanie problemu.

Co komunikujesz poprzez sprawdzanie telefonu partnerowi?

Gdy sprawdzasz partnerowi telefon, to nieświadomie komunikujesz mu kilka rzeczy.

Po pierwsze - gdy sprawdzasz telefon partnerowi, nie ufasz mu

Trudno jest rozwiązać jakikolwiek problem emocjonalny bez zaufania. Brak zaufania przyczynia się także do nieumiejętności słuchania. Brak słuchania powoduje blokady na rozwój. Można mówić, że daje się kredyt zaufania, ale przy jednoczesnym kontrolowaniu telefonu, wyraźnie daje się komunikat: "Nie ufam Ci".

Partner jednocześnie będzie czuł presję i przytłoczenie. Nie dość, że odbiera od Ciebie sprzeczne sygnały emocjonalne, ale także widzi, że sprawdzany jest mu telefon i nie dostaje przestrzeni do rozwiązania problemu.

Po drugie - kiedy sprawdzasz telefon partnerowi, uzależniasz się od niego

Poprzez nasilenie emocji w trudnej sytuacji uzależniasz się od zdradzającego.

Jeśli partner należy do osób, które nie poradziły sobie z emocjami i zdradził, to będzie miał nie tylko wyrzuty sumienia, ale jednocześnie nie będzie wiedział w jaki sposób Ci to wynagrodzić. Zachodzi później błędne koło w postaci tańca między dwojgiem ludzi. Jedno nie ufa, drugie próbuje przekonać do zaufania a atmosfera między dwojgiem dodatkowo gęstnieje. Paradoksalnie kontrola telefonu w przekonaniu ma dać ulgę, a w rzeczywistości zwiększa napięcie.

Jeśli jednak partner należy do osób manipulujących, wówczas, jeśli sprawdzasz telefon partnerowi, zostajesz przysłowiowo "ugotowany". Dlaczego? Już wyjaśniam.

Pierwsze co usłyszysz, to że była to Twoja wina. Drugie, że musisz się zmienić. A po trzecie, stracisz swoją wartość i godność we własnych i jego oczach. I to wszystko dlatego, że pozwoliłaś sobie na kontrolowanie i uzależnienie.

Po trzecie - sprawdzając telefon partnerowi zaczynasz toczyć wojnę

Użyję prostego słowa, mścisz się. Sprawdzanie telefonu partnerowi jest formą toczenia wojny z partnerem. Ty kontrolujesz, on się wypiera, Ty sprawdzasz, a on próbuje coś z tym zrobić, naprawić albo uzależnić Cię. Taki taniec nie ma końca, dopóki jedna ze stron nie odpuści i konstruktywnie nie podejdzie do tematu.

Uwaga!

Konstruktywnie, nie zawsze oznacza, że musicie ze sobą razem dalej być!

Sprawdzanie telefonu partnerowi bez wyraźnej zdrady

Jeśli jednak zachodzi sytuacja, że partner sprawdza Ci telefon, ale nie dokonałeś żadnej zdrady, albo jesteś w początku relacji z taką osobą, to rozważ kilka poniższych informacji.

Jaką miał przeszłość, ze sprawdza Ci telefon i co z tym robi?

Wiesz już, że sprawdzanie telefonu bez wyraźnego powodu nie jest zdrowe. nie buduje zdrowej prywatności i relacji. powoduje niepokój i chaos emocjonalny. Zwracam też uwagę na uwagi kierowane do partnerów typu:

Z kim piszesz? Pokaż mi telefon.

Dużo takich uwag bez kontekstu humorystycznego jest toksycznych. Przeszłość tutaj nie ma żadnego znaczenia, ponieważ jest pewnym balastem, który należy uformować na przyszłość. Pamiętaj, że nie powinno się usprawiedliwiać żadnego czynu.

Dlatego warto mieć na uwadze te kwestie i zastanowić się co z tym zrobić. Przede wszystkim, partner powinien być świadomy, że ma z tym problem. Jest to warunek konieczny do rozwiązania problemu. Niektórzy nie wchodzą w związki z takimi osobami, ale jeśli decydujesz się zostać, to warto ocenić jego świadomość, na przykład zadając pytanie, "czy rozumiesz, że takie zachowanie nie służy naszej relacji?". Jeśli partner Ci odpowie, że to normalne, albo odwróci uwagę od tematu, miej pewność, że tej świadomości nie posiada.

Drugą sprawą, po ocenie świadomości problemu jest pytanie, czy z tym coś robi. I znowu, musi podać Ci konkrety, na przykład:

  1. Rozumiem, że sprawdzam telefon i mnie samego to denerwuje, ale staram się rozmawiać o tym z "przyjacielem" i radzić. Proszę Cię informuj mnie o tym za każdym razem. Chciałbym wiedzieć, kiedy Ci to przeszkadza i bądź w tym konsekwentna. Nie pokazuj mi telefonu i mów, że na to się umówiliśmy.
  2. Zdaję sobie z tego sprawę, dlatego postanowiłem w ciągu 3 tygodni zapisać się do psychoterapeuty, aby problem przepracować.

Jeśli nie padnie żaden konkret, można śmiało domniemywać, że problem nie zostanie rozwiązany, a tym bardziej przepracowany.

Głupota w relacji

Rozważam temat głupoty (bezmyślności) w relacji i w komunikacji z drugim człowiekiem. Na co zwrócić uwagę, aby nie popełnić szaleństw w relacjach.

Zapraszam!

Nieświadomość

Poruszam temat nieświadomości, obserwacji osób nieświadomych i konsekwencji poruszania się w społeczeństwie, wśród osób mniej świadomych tego, co się z nimi dzieje. Rozważam również w jaki sposób tą świadomość poszerzyć.

Zapraszam!

Słowo w życiu człowieka

Opowiadam o roli słowa w życiu człowieka. Jakie konsekwnecje w życiu człowieka niesie słowo. Jak się odnosimy do siebie wzajemnie. Jaką rolę w komunikacji niesie słowo.

Zapraszam!

Boskie imię "Jestem, który Jestem"

Podjęte zostały rozważania na temat imienia Bożego "Jestem, który Jestem".

Co, z punktu widzenia terapeutycznego, może nam mówić Boskie imię i jak to się ma do życia codziennego?

Zapraszam!

Czy związek powinien być idealny?

W dobie estetyki, rozwoju, coachingu, wszelakiej maści poradników istnieje pokusa stawania się lepszym i bardziej wydajnym. Dotyczy to nie tylko spraw zawodowych, osobistych, ale również relacyjnych. Nawet w procesie psychoterapii człowiek staje się lepszą wersją samego siebie. Chcemy być lepsi i mieć lepsze rzeczy, lepszych partnerów, lepsze relacje, lepsze życie. Dlatego też rozważę odpowiedź na pytanie: czy związek powinien być idealny? Być może nawet niektórzy już szukają idealnego związku. Ja na pewno szukam.

Dlatego dzisiaj pochylimy się nad pytaniami o to, gdzie jest granica w kontekście stawania się lepszym, posiadania lepszego partnera, lepszej relacji i jakości życia w związku. Uzupełnię również temat o to, od czego zacząć poszukiwanie idealnego partnera do związku, kiedy warto go szukać, oraz kiedy nie warto. Zapraszam do czytania!

Dążenie do ideału

W rozwoju partnerskim, jak i osobistym istotą jest dążenie do ideału. Nie na siłę - mądre dążenie do ideału. Chodzi o to, by nie stać się w cudzysłowie "nadczłowiekiem". W procesie terapii zachodzi taka tendencja, że osoba, która już posiądzie trochę wiedzy o sobie i otaczającym ją świecie, zaczyna tym obarczać ludzi wokół siebie. Chcemy tego uniknąć, żeby nie doprowadzić do niepotrzebnych konfliktów i napięć związanych z oczekiwaniami. Stawajmy się lepszymi wersjami siebie, ale też bądźmy użyteczni w stawaniu się lepszymi dla naszego otoczenia.

Czy mam za wysokie wymagania?

Będąc w relacji, albo też singlem, możesz usłyszeć od kogoś, że masz wysokie wymagania. Być może nawet sam się zastanawiasz nad tym, czy masz zbyt wysokie wymagania? Czy te wymagania są konieczne do idealnego związku? W kontekście nieskutecznego, długotrwałego poszukiwania trwałej i zdrowej relacji z inną osobą, takie pytanie może spędzać sen z powiek człowiekowi. Powiedziałbym nawet, że osobiście, z racji zawodu mam wysokie wymagania nie tylko względem siebie, ale też względem partnerki. Jest mi z tym dobrze i chciałbym, żeby tak zostało. Jednakże w pewnym obszarze przysparza to cierpień. Oczekiwania od relacji jeśli są, powinny być realizowane. Jeśli ich nie ma, to tematu na dobrą sprawę również nie ma. Wróćmy do oczekiwań.

Problem z oczekiwaniami zaczyna się wówczas, gdy nie są spełniane. Jak wspomniałem, są wówczas istotą bólu. Niespełnione oczekiwania są jak dzieła, które w konsekwencji lądują w koszu na śmieci, a związek jest jednym z takich dzieł, projektów, które człowiek może wcielać w życie, żeby być szczęśliwym. Dzieło, które nie spełniło naszych oczekiwań rodzi frustrację i uwaga!

Słowem kluczem jest tutaj projekt, oczekiwania a w zasadzie świadome oczekiwania względem nas i relacji z nami. A to już kolejny podpunkt naszych rozważań.

Zgodność oczekiwań z projektem

Należy otwarcie to powiedzieć, że realizacja projektu zgodnie z założeniami podnosi morale. Zauważam, że zdecydowana większość rozsypujących się relacji posiada wspólne cechy:

O ile braku zaangażowania, rozmów (na ten temat być może przyjdzie czas na blogu lub kursie), oraz braku odwagi nie muszę tłumaczyć, o tyle ostatni punkt jest dość istotny (także!) w kontekście pytania o idealny związek.

Wejście w związek jest kluczowym momentem

Czy jesteś gotowy na relację? Czy masz swój projekt relacji i życia osobistego? Czy z powodu zaniedbania pewnych spraw Twoja relacja nie stanie na krawędzi? Znasz odpowiedź na te pytania? Wiesz, jak powinien wyglądać Twój idealny związek?

W kontekście stawiania wysokich wymagań jest to kluczowe, żeby ocenić, czy mają one pewną mądrość. Oczywistym będzie, że jeśli chcę podróżować, to nie powinienem żenić się z kobietą "kanapowcem" i odwrotnie. W początkowej fazie związku nie zastanawiamy się w ogóle nad takimi rzeczami. Powiem więcej; będąc młodym snuje się wiele marzeń i "dyrdymałów", których potem nie wciela się w życie przy jednoczesnym mydleniu oczu partnerowi. Zatem, czy świadomość siebie i swojego obrazu jest adekwatna do rzeczywistości? Pamiętam, jak w początkowej fazie relacji z moją obecną żoną obiecałem jej podróże i pracę we własnej działalności. Z czasem zapomniałem o tym po to, żeby sobie przypomnieć 5 lat po ślubie. Nie chcę wspominać co razem przeszliśmy, tylko dlatego, że nie byłem konsekwentny w tym, co powiedziałem.

Uważnie przeczytaj ten artykuł: czy jesteś gotowy na związek? Aby znaleźć odpowiedź na pytanie o gotowość, należy znaleźć odpowiedź na pytania zawarte w tamtym artykule. Zdobądź swoją odpowiedź, zanim wejdziesz w relację na całe życie, lub zanim zaczniesz zmiany w obecnym związku.

Zgodność projektu a wymagania

Jeśli znasz już swoją odpowiedź, albo poznałeś ją w czasie, gdy już masz swoją duszę do towarzystwa, ważne, abyś zdobył się na odwagę realizować te rzeczy razem z partnerem. Wiele osób ma tendencje do porzucania relacji tylko dlatego, że coś się nagle zmieniło w ich życiu, dojrzeli, przeszli kryzys życiowy. Przez co też nie daje się szansy partnerowi.

Jednakże istnieje druga strona tego medalu. Wielu partnerów osób, które dojrzały lub zmieniły swoje myślenie w trakcie trwania relacji, nie daje sobie szansy na zmiany i dopasowania do nowych rzeczywistości psychicznych swoich partnerów. Wynika to z chęci pozostania w tym co znane i już utrwalone.

Gdzie jest granica w stawaniu się lepszym

W dążeniu do bycia lepszym istnieje pokusa, żeby zmieniać nie tylko siebie, ale także partnera i otoczenie. Nie ma nic złego w stawaniu się lepszym, ale granica powinna być postawiona tam, gdzie już stawiamy oczekiwania partnerowi o to, jaki on ma być. Jednakże jest pewna nieścisłość moim zdaniem tutaj, gdy chodzi o egzekwowanie tych oczekiwań.

Wyobraźmy sobie taką sytuację. Partner wracając z pracy do domu oznajmia, że będzie jeździł w delegacje i oczekuje od partnerki tego samego. Jeśli partnerka zgodziłaby się, problemu nie ma. Jeśli natomiast partnerka nie widzi w tym sensu, a partner nalega, jest to już przekroczenie granic. Rozsądniej byłoby porozmawiać z nią o tym, jak ona widzi te delegacje i czy ma z tym związane jakieś oczekiwania. Tutaj należy szukać rozwiązań.

Kolejnym przykładem może być forma komunikacji, która staje ością w gardłach wielu partnerów. Jeśli partner oczekuje lepszej komunikacji i sam staje się w tym lepszy, powinien wręcz oczekiwać tego samego od partnerki. Jeśli partnerka to przyjmie i będzie się razem z nim uczyć komunikacji, to świetnie. Jeśli jednak stwierdzi, że jest jej to niepotrzebne, staje okoniem wobec relacji z partnerem. Można by się pokusić też o to, żeby partner stając na wysokości zadania swojego rozwoju wychodził na przeciw potrzebom partnerki. I znowu tutaj mamy pewien problem. Taka sytuacja uczy partnerkę "księżniczkowania". Co zatem zrobić w takiej sytuacji?

Czy jesteś pewien co robisz?

Na to pytanie mogą odpowiedzieć osoby, które bardzo dobrze znają siebie i swoją duszę. Można się bardzo mocno pomylić w kwestii stawiania wymagań, jeśli nie rozumiemy swoich motywacji i potrzeb wynikających z każdego oczekiwania, które mamy w głowach.

Będąc na wysokim poziomie swojego rozwoju psychicznego, oznacza rozumieć motywacje podróży i dlaczego akurat z partnerką; dlaczego istnieje potrzeba zmiany formy komunikacji i co z tego wynika, jakie są konsekwencje obecnej komunikacji; co się czuje, gdy jest taka, czy inna sytuacja i czy istnieje odwaga o tym mówić. To tylko niektóre pytania pomocne do odpowiedzi na pytanie, czy warto stawiać oczekiwania. Miej świadomość, że niezależnie od tego, czego oczekujesz od partnera, musisz znać odpowiedź na każde oczekiwanie (swoje!). A ta odpowiedź nie może brzmieć: "ponieważ Ania ciągle krzyczy", tylko musi wybrzmiewać z Twojego wnętrza. Jednym słowem, co się w Tobie takiego dzieje, że tego potrzebujesz?

Czy warto dążyć do idealnej relacji?

Warto!

A czy związek powinien być idealny? - powinien!

Zanim zaczniesz dążyć do takiej relacji, przeczytaj uważnie jeszcze raz ten artykuł, oraz artykuł polecony wyżej. Wprowadź w życie zasadę odpowiedzi: co jest we mnie takiego, że tak chcę?

To pozwoli Ci znaleźć odpowiedzi na wiele nurtujących Cię pytań o swoją relację. Warto stawiać wymagania co do budowania relacji i w tym kontekście posiadanie wysokich wymagań ma znaczenie, jeśli nie chcę brać byle kogo. Jednakże trzeba najpierw być wolnym od kilku rzeczy:

Nie będąc wolnym od któregokolwiek punktu, stajesz się zależnym człowiekiem i niemal natychmiast, Twoja odpowiedź zostaje odbita w krzywym zwierciadle. To prowadzi do kolejnych frustracji i cierpień.

Nie warto stawiać oczekiwań, jeśli nie zna się odpowiedzi na swoje pytania. Nie warto wchodzić w relację, jeśli nie jest się wolnym psychicznie człowiekiem.

Zdaję sobie jednak sprawę z tego, że też czytają mnie osoby, które już są w trudnych relacjach. Dlatego teraz zadbaj o swoje odpowiedzi, poszukaj mądrego człowieka, który Ci będzie w tym towarzyszył i stań się na nowo wolnym człowiekiem.

Czy związek musi być idealny?

Powinien być jak najlepszy. Nie jestem zwolennikiem kłótni w relacji. Wręcz przeciwnie, najchętniej bym je wyeliminował, ponieważ "wprowadzają niepotrzebny ferment do mieszkania". Atmosfera między partnerami się podgrzewa, a w takiej sytuacji nie trudno o wylanie wrzątku na ukochaną osobę. Ile to razy słyszałem podczas sesji terapeutycznych, że padło zbyt dużo słów niechcianych. Stąd uważam, że powinno się z całych sił dążyć do idealnej relacji! Nie powinniśmy się ranić w imię przekonania, że bez kłótni nie da się porozumieć. Skoro w psychoterapii ciało człowieka jest ważnym miejscem rozumienia siebie i świata, to nie powinno się ignorować emocji związanych z napiętą atmosferą w rodzinie. Trudne emocje domagają się zrozumienia i wyciągnięcia wniosków!

Patos

Wiele treści może brzmieć patetycznie, jakby to była wyrocznia. Chcę jednak zwrócić uwagę na element człowieczeństwa. Człowieczeństwo ma w sobie pewien zakres popełnianych błędów i wybaczania. Zatem, czy jesteś zdolny wybaczyć sobie błędy i błędy partnerowi?

Ponieważ zarówno Ty, jak i ja rozwijamy się i wciąż popełniamy błędy, dajmy szanse swoim partnerom. Nie bądźmy pobłażliwi, ale też bądźmy miłosierni. Nie bądźmy naiwni, ale mądrzy.

Pozdrawiam Cię serdecznie!

Czy jesteś gotowy na związek?

Po ostatnim wpisie i rozmowie z bliską mi osobą uświadomiłem sobie, że brakuje w sieci wskazówek o tym, jak ocenić własną dojrzałość emocjonalną i gotowość do związku. Podejmę w tym artykule próbę podejścia do tematu, ale zdaję sobie sprawę, że tego typu krótki poradnik może nie spełnić oczekiwań czytelnika, a przede wszystkim moich. Wynika to z faktu, że czytając i jednocześnie będąc osobą niegotową na relację, mogę myśleć inaczej, niż jest faktycznie. Chodzi o to, że osobiście jest trudno ocenić swoją dojrzałość.

Zatem w tym artykule podejmę jedynie próbę nakreślenia tematu, ponieważ treści w sieci jest mało i w dodatku budzą we mnie sporo wątpliwości co do ich przydatności dla samego czytelnika. Chociażby artykuł od ohme.pl pisany na podstawie zagranicznych treści, już budzi we mnie wątpliwość co do spotkania się intencji autora z możliwościami interpretacyjnymi samego czytającego.

Umiejętność komunikacji

O tej umiejętności już pisałem w oddzielnym artykule. Zapewne już wiesz, że jest to umiejętność, która ma dwie strony medalu. Po pierwsze, umiejętność ta w szerokim znaczeniu jest objawem dojrzałości, ponieważ pozwala na stonowany i pełen szacunku dialog. Wynika to z faktu panowania nad swoimi emocjami, co z kolei jest kluczowe do dbania o miłość w związku. Po drugie jest to najważniejsza umiejętność pozwalająca na rozwój związku.

Zrozumienie siebie

Czy znasz motywację każdego swojego działania? Czy gdy decydujesz się powiedzieć komuś "kocham", to nie mówisz tego, bo czujesz pożądanie? Czy gdy idziesz kupić sobie buty albo drogiego smartfona, to jest to podyktowane poczuciem niespełnienia? Czy gdy chcesz mieć dzieci, jest to podyktowane uczuciem samotności, albo tym że Twój mężczyzna nie daje Ci wystarczająco dużo zaangażowania i uwagi? Na te i wiele innych pytań, nawet takich gdy udajesz się do piaskownicy, czy sklepu, warto znać odpowiedź, z jakiego powodu to robisz.

Rozwój osobisty

Zaprzestanie osobistego rozwoju jest niczym innym, jak umieraniem. Psychiczne umieranie nie spowoduje lepszego samopoczucia, ale jedynie stagnację i potrzebę stabilizacji życia. Jest to rodzaj złudnego poczucia szczęścia, bowiem człowiek czuje się wtedy bezpiecznie i nic mu "nie grozi". Nie każdy jest w stanie znieść taki rodzaj funkcjonowania swojego partnera, dlatego tym bardziej niebezpiecznie jest, jeśli się nie rozwijasz. Partner będzie wymagał w wielu sprawach porozumienia, a to już jest powodem do rozwoju.

Trzy etapy dojrzałości do relacji - gotowość do relacji

Etap Pierwszy - dojrzałość dziecięca - egocentryzm

Ten etap charakteryzuje się potrzebą zaufania otoczeniu, bliskim, partnerowi. Człowiek ufa innym osobom tak bardzo, że ciężko jest zrozumieć mu, dlaczego jest wyrządzana krzywda jego osobie. To potrzeba liczenia na innych, że ludzie i bliscy zrozumieją i będą chcieli szanować zainteresowanego. Osoba wyraża wówczas potrzebę, aby przeproszono ją, podziękowano, doceniono, naprawiono szkody. Etap ten mówi tak: kocham Cię, chcę Cię kochać i mam nadzieję, że mnie nie skrzywdzisz.

Słowo klucz: chcę Cię kochać, ma pewne znaczenie. Bowiem w tym etapie dorosła osoba czeka na okazywanie jej miłości. Łatwo odpowiedzieć sobie na pytanie: po czym poznasz, że Cię kocham? Jeśli zadając tej osobie to pytanie, będzie umiała odpowiedzieć i nie będzie to jedno zdanie, to człowiek idzie w dobrym kierunku.

Etap Drugi - dojrzałość osobista

Drugi etap dotyczy samodzielności w relacji. Ma on kilka charakterystycznych cech:

Etap Trzeci - dojrzałość do bycia w relacji - gotowość na związek

Etap ostatni powstaje dopiero po osiągnięciu dojrzałości w drugim etapie. Człowiek otwiera się na budowanie relacji z drugą osobą. W tym momencie szanuje decyzje drugiej strony, a oprócz tego, że potrafi żyć samotnie, potrafi bez oczekiwań dbać o drugą osobę. Nie wymusza, ale prowadzi dialog i w poszanowaniu decyzji partnera decyduje o sobie i o nim tak, aby obojgu dobrze się żyło. Jest gotowy odejść, jeśli partner nie osiągnął tego etapu. Angażuje się i dba o dobrą relację, negocjuje wspólne życie i wyraźnie komunikuje swoje potrzeby tak, żeby to co mówi, było spójne z tym co chce powiedzieć.

Konieczność bycia w relacji?

W artykule o 3 powodach, dla których jesteśmy sami wyjaśniłem dlaczego dzieje się tak, że nie jest się w związku. Warto do niego sięgnąć. Natomiast jeśli istnieje silna potrzeba wejść w relację, najprawdopodobniej będzie ciężko ją utrzymać. Nie bez powodu najlepsze małżeństwa to takie, w których partnerzy poznali się podczas przygody i taką przygodę nadal kontynuują. Chodzi o to, aby z powodu osobistych tęsknot nie doprowadzić do napiętej atmosfery między partnerami. Jeśli jednak samotność traktujesz jako etap przejściowy, czasem zatęsknisz, ale nie jest to determinant Twojego życia, to całkiem możliwe, że jest to jeden z czynników gotowości do wejścia w relację.

Gotowość do rozejścia

Jeżeli bardzo pragniesz być z kimś w związku, najprawdopodobniej będzie Ci trudno zrezygnować z relacji, w której pojawią Ci się "czerwone lampki". Bardzo ważnym elementem dojrzałości do związku jest gotowość do rozejścia się. Czy Twój stan psychiczny pozwala na to, żeby po zawiązaniu relacji odejść, gdy zauważysz rzeczy mające wpływ na relację?

W swojej pracy terapeutycznej zauważam mechanizm nie pozwalający na odejście, kiedy granice osoby są przekraczane w niewytłumaczalny sposób. Taka sytuacja jest nie tylko bardzo niebezpieczna dla relacji, jak też dla samej jednostki zaangażowanej.

Czy lęk nie blokuje mnie przed zerwaniem relacji?

Istotną kwestią jest zrozumienie tutaj słowa "relacja". Zdaję sobie sprawę z tego, że wpływ zachowania partnera na osobę jest znaczący, toteż należy zwrócić uwagę na relację. Ocena relacji z perspektywy swojej osoby może być trudna, dlatego też warto spotkać się z kimś mądrzejszym, żeby o tym mówić.

Pytania, które zadaliście mi w grupie facebookowej:

Czy "on" okaże się socjopatą/psychopatą?

Wątpliwości natury drugiej osoby, czy przypadkiem nie okaże się socjopatą, narcyzem, psychopatą, rozważam z perspektywy umiejętności stawiania granic. Co by się stało, gdyby ogrodzenie naszej działki było niekompletne? Nie tylko łatwiej złodziejowi wejść w nasz teren, ale także i pies, kot będą miały możliwość zostawić swoją kupę. Nie widzę większego sensu zastanawiania się, z kim człowiek ma do czynienia, ponieważ z reguły narcyzów i psychopatów bardzo trudno jest odróżnić na pierwszy rzut oka. Łatwiej ich przefiltrować poprzez konsekwentne stawianie granic. Oni samy odejdą. Trzeba sobie tylko zadać pytanie, czy jestem gotowy na to, aby odszedł?

Więcej w tym temacie opisywałem w artykule o tym, w jaki sposób nie dać się wykorzystywać przez partnera. Gorąco zachęcam do przeczytania tego artykułu. W niniejszym temacie skupiam się na osobistej dojrzałości i chciałbym przekazać podstawy.

Zwróć uwagę, że za tym pytaniem stoi lęk. W tej sytuacji będzie trudno podejść do budowania relacji w sposób zdrowy. Dlatego, że lęk ma zupełnie inne zadanie, niż pojawiający się w sytuacji, która dopiero ma nadejść. On podpowiada dosłownie to, co miało miejsce i teraz należałoby spojrzeć na to z perspektywy logiki i ewentualnego przygotowania się na potencjalnie trudną relację. Można by stwierdzić, że gdy doświadczasz lęku, to faktycznie jeszcze nie jesteś gotowy na zawarcie relacji, żeby z powodów emocjonalnych nie doprowadzić do spięć.

Czy jesteś podatny na wykorzystanie?

Zawsze, jeśli trudno jest postawić granice, ryzyko bycia wykorzystanym zwiększa się. Podobnie w stanach emocjonalnych depresyjnych, pretensjonalnych, poczucia krzywdy. Jeśli doświadczam tego typu nastrojów, podejrzliwości, depresyjności, lęku przed zranieniem, poczucia niesprawiedliwości, także ryzyko bycia wykorzystanym jest większe. A przy tym jakość związku maleje.

Boję się być zranioną, co dalej?

Tytuł dotyczy nie tylko kobiet, bo mężczyzn także. Wielu z mężczyzn nieświadomie ucieka przed bliskością, chociażby do spotkań z "kumplami", częste wyjścia na piwo, wyjazdy hobbystycznie itd. Warto przyglądać się temu co czuję i czy w moim przypadku taki lęk występuje. Jeśli go zauważysz, polecam porozmawiać z dobrym psychoterapeutą i zacząć nad nim pracę, jak również nad innymi kwestiami osobistego życia.

Czy potrafię się zaangażować?

Każdy na początku relacji jest zaangażowany. Pytanie, czy z upływem czasu zaangażowanie maleje? Tak, najczęściej maleje i jest to nieświadome. Zadać warto pytanie, czy jestem na tyle świadomy i zdeterminowany, żeby to moje zaangażowanie trwało i nie malało. Niemalże w każdym związku przychodzi ten moment konsternacji, kiedy partner zaszywa się w swoich schematach i zmienia swoje oblicze diametralnie.

Zaangażowanie kosztuje człowieka. A ponieważ zakochanie (hormony) sprawia, że człowiek działa tak, jakby zażył amfetaminę (działanie na pełnych obrotach niemal w każdej sferze życia), to trudno jest ocenić właściwy poziom zaangażowania z jakim przyjdzie mi żyć za parę miesięcy. Tutaj przychodzi z pomocą wyżej opisana komunikacja międzyludzka.

Gdzie jest granica podczas zaangażowania w związek?

Niedostateczne zaangażowanie, jak też zbyt silne (matkowanie, tatusiowanie) powoduje zaburzenie struktury relacyjnej w związku. Niemal natychmiast relacja staje się jednostronna i co gorsza, nieświadomie możemy uczyć swoich partnerów takiej postawy. Nie oszukujmy się, że obecne czasy i kolejne pokolenia będą miały coraz większe trudności w rozumieniu siebie i innych ludzi.

Przykładem niedostatecznego zaangażowania może być:

Przykładami zbytniego zaangażowania mogą być:

Co z moimi schematami rodzinnymi?

Temat jest dość szeroki i rozległy, pisałem o tym w czasopiśmie Charaktery. Rzeczywiście schematy, które nauczyliśmy się z rodziny pokolenia pozostają z nami. Warto przypomnieć sobie, jak funkcjonowaliśmy. Najlepiej jednak rozpocząć terapię jeśli nie mamy pewności co do prawidłowych schematów. I nie dlatego, że z nami jest coś nie tak, ale dla samego siebie, żeby poznać swoje motywy działania i dlaczego one powstały. Niestety schematy są najczęściej nieświadomie ugruntowane w naszych głowach i jeśli nie poprzyglądamy się sobie, to ich nie zauważymy. Takie przyglądanie się sobie najbezpieczniej zrobić z psychoterapeutą, który ma ugruntowany i dobry system wartości. Osobiście spotkałem się z terapeutą, który o ile był przesympatycznym człowiekiem, to poczułem, że życie duchowe nie jest tak bardzo istotne. Dobrze, gdyby terapeuta jednak nie ignorował tej sfery i również się zajął tą sprawą. Jeśli jesteś chrześcijaninem, to oprócz terapeuty warto poszukać kierownika duchowego.

Podsumowanie

Miej drogi czytelniku na uwadze, że jest to jedynie próba wskazania do tego, jak ocenić swoją dojrzałość. Być może w przyszłości popełnię bardziej szczegółowe podejście do tematu, ale czytając ten artykuł zwróć uwagę na poszczególne kwestie opisane pod każdym rozdziałem. Te wszystkie aspekty zazębiają się ze sobą, dlatego jeśli masz podejrzenie po przeczytaniu, że możesz mieć trudności w relacji, to rozważ psychoterapię, po prostu dla swojego rozwoju.

Nadzieja w związku. Czyli o tym, dlaczego nadzieja zabija?

Wierzysz partnerowi, że się zmieni i przestanie pić? Wierzysz, że gdy podczas jednej imprezy uderzył Ciebie a potem obiecał, że się poprawi, to będzie jak w bajce?

Dzisiaj o nadziei w związku i o tym, dlaczego nadzieja zabija. Czym zastąpić nadzieję i jak rozsądnie spojrzeć na relację.

Nadzieja w związku - czym jest?

Nadzieja w związku jest jak kinder niespodzianka. Masz nadzieję, że po otwarciu dostaniesz to, o czym Twoje wewnętrzne dziecko marzy. Nadzieja jest uczuciem, które ma swój cel. Ona ma dać nam siłę do dążenia do celu. Ma ona znaczenie przede wszystkim dla osób wierzących, zakładających cele na kolejne dni, walczących o sukces w jakimś przedsięwzięciu. Jednakże najważniejszą funkcją tego uczucia jest dać nam siłę.

Mierz siły na zamiary

Obok samej nadziei jest też rozum. Pozwala nam ocenić naszą rzeczywistość i odnieść się do tego, co aktualnie ma miejsce. Mierzyć siły na zamiary oznacza obserwować, żeby nie dać się zmanipulować, a również przyznać przed sobą, że coś nie jest pożądane. Do świadomego wejścia w relację, potrzebna jest nam dojrzałość.

Konsekwencje bezmyślnego podążania za nadzieją

Ponieważ nadzieja dotyczy wyłącznie Ciebie (Ty ją czujesz), w pakiecie z tym uczuciem dostajesz złudzenie co do osoby, z którą żyjesz (projekcja).

Mówiąc bardziej profesjonalnie, projektujesz (poprzez nadzieję) swoje marzenia na osobę drugą. To z kolei oznacza, że prawda (rzeczywistość) ulega zniekształceniu w Twoich oczach. I tak, partner brudzący w domu staje się wybielony. Człowiek pijący alkohol staje się niepijący. Marian wyzywający od "szmat" staje się kulturalny. Kobieta krzycząca bez powodu staje się łagodna. Justyna krytykująca staje się wyrozumiała i tak dalej. Pamiętaj jednak, że to Ty ją postrzegasz, a co wcale nie musi oznaczać, że ta osoba potem się zmieni.

Dlaczego nadzieja w związku potrafi zabić?

Ignorując funkcję nadziei, można bardzo mocno "wkopać się" w toksyczną relację. W różnych grupach na facebooku (między innymi mojej) można przeczytać o wielu bardzo trudnych historiach, niekiedy mrożących krew w żyłach. I sama nadzieja nie zabije, ale nieumiejętne korzystanie z daru nadziei, może doprowadzić w najgorszym wypadku do śmierci osoby, która taką nadzieję żywi.

Na koniec pozwolę sobie przytoczyć opowieść Anthony de Mello:

Istnieje niezwykle sugestywne opowiadanie o małym chłopcu wędrującym wzdłuż brzegu rzeki. Spostrzega krokodyla złapanego w sieć. Krokodyl odzywa się do niego:

– Czy ulitujesz się nade mną i uwolnisz mnie? Być może wyglądam fatalnie, ale wiesz, to nie moja wina. Tak mnie stworzono. Bez względu na mój wygląd bije we mnie serce matki. Przybyłam tutaj w poszukiwaniu pożywienia dla moich małych i wpadłam w pułapkę.

Na to chłopiec:

– Gdybym pomógł ci uwolnić się z tej pułapki, złapałabyś mnie i pożarła.

Na co krokodyl:

– Czy myślisz, że zrobiłabym to swemu dobroczyńcy i wyzwolicielowi?

Chłopiec daje się przekonać i zdejmuje sieć, a krokodyl go łapie. Uwięziony pomiędzy szczękami krokodyla mówi:

– A więc tym mi odpłacasz za mój dobry uczynek? Krokodyl odpowiada:

– No tak, synu, nie odnoś tego tak wyłącznie do siebie. Taki jest świat. Takie są reguły życia.

Chłopiec protestuje, wobec czego krokodyl składa propozycje:

– Zapytajmy kogoś, czy nie mam racji?

Wtem chłopiec spostrzega ptaka siedzącego na gałęzi i pyta:

– Ptaku, czy krokodyl ma racje?

Ptak odpowiada:

– Krokodyl ma rację. Spójrz na mnie. Pewnego razu wracałem do gniazda niosąc pożywienie dla moich małych. Wyobraź sobie moje przerażenie, gdy zobaczyłem węża wspinającego się po cichu po pniu wprost ku gniazdu. Byłem całkowicie bezradny. Wąż pożerał moje małe, jedno po drugim. Krzyczałem i piszczałem, ale bezskutecznie. Krokodyl ma rację, takie jest prawo życia, tak skonstruowany jest świat.

Na co krokodyl:– No widzisz.

Ale chłopiec nie rezygnuje i prosi:

– Zapytajmy jeszcze kogoś innego.

Krokodyl zgadza się. Na brzegu rzeki pasie się stary osioł.

– Ośle – mówi chłopczyk – czy krokodyl ma racje? Osioł odpowiada:

– Tak, ma całkowitą rację. Spójrz na mnie. Cale życie pracowałem ciężko dla mego pana i ledwo miałem co jeść. Teraz kiedy jestem stary i bezużyteczny, pan wypuścił mnie i tak oto wędruję po świecie, czekając, aż jakiś dziki zwierz zakończy dni mego życia. Krokodyl ma rację, takie jest życie, tak jest skonstruowany świat.

Krokodyl na to:

– No widzisz.

Chłopiec nie ustępuje:

– Daj mi jeszcze jedną, ostatnią szansę. Zapytajmy kogoś raz jeszcze. Pamiętaj o tym, jak bylem dobry dla ciebie.

Krokodyl się zgadza. Chłopiec widzi przebiegającego królika i pyta:

– Króliku, czy krokodyl ma racje?

Królik siada i zwraca się do krokodyla:

– Powiedziałeś tak temu chłopcu?

Krokodyl mówi:

– Tak.

Na co królik:

– Poczekaj chwile, musimy to przedyskutować. Krokodyl na to się zgadza.

– Jakże możemy dyskutować, skoro trzymasz tego chłopca w paszczy? – stwierdza królik. – Wypuść go, musi wziąć udział w naszej naradzie.

A na to krokodyl:

– Jesteś sprytny, króliku. Jak go wypuszczę, to mi ucieknie.

Królik w odpowiedzi:

– Myślałem, że jesteś rozsądniejszy. Gdyby chciał uciekać, jedno uderzenie twojego ogona zabije go. Krokodyl zgadza się z królikiem i wypuszcza chłopca.

Królik krzyczy:

– Uciekaj! – i chłopiec daje nogi za pas.

Wówczas królik zwraca się do chłopca:

– Czy nie przepadasz za mięsem krokodyla? Czy ludzie z twojej wsi nie lubią smacznych posiłków? Tak naprawdę, to do końca nie wypuściłeś krokodyla z sieci. Tkwi w niej jeszcze. Dlaczego nie pójdziesz do swej wsi i nie zawołasz swych ziomków?

Chłopiec tak czyni.

Mieszkańcy wioski przybywają z siekierami, włóczniami i kijami, i zabijają krokodyla. Chłopcu towarzyszy jego pies. Dostrzega królika, lapie go i zagryza. Chłopiec przybywa zbyt późno. Umierający królik mówi:

– Krokodyl miał rację, takie jest prawo życia.

Nadzieja jest źródłem siły, nie wykorzystuj jej przeciwko sobie.

Czy wina zawsze leży po obu stronach? Rozpad małżeństwa.

W sieci od pewnego momentu zawrzało na słowa o tym, że winą za rozpad małżeństwa obarcza się obie strony. Rzeczywiście, wielu psychologów w pewnym momencie zaczęło o tym mówić głośno i przez jakiś czas. Nawet po dzień dzisiejszy panuje przekonanie o współwinie małżonków, partnerów. Po części warto przeczytać artykuł o konsekwencjach życia z osobą zaburzoną, a dzisiaj podejmę próbę opisania problematyki związanej z winą za rozpad związku.

Zapraszam.

Historie, które zapadły mi w pamięć.

Wyobraźmy sobie sytuację, w której związujesz się z mężczyzną a Twój związek kwitnie. Masz wrażenie, że cały świat kładzie Ci kwiaty pod Twoje stopy, bo przecież zakochanie ma swój urok. Po kilku miesiącach zachodzisz w ciążę i udajesz się do partnera oznajmić mu nowinę. Jesteś szczęśliwa, podekscytowana i wierzysz, że partner weźmie Ciebie w objęcia i ucałuje. Stajesz naprzeciw niego i opowiadasz mu, co się wydarzyło.

Partner stoi jak wryty. Zadaje Ci pytanie, czy to prawda? Gdy potwierdzasz, on Ci oznajmia, że jesteś dz*wką. Towarzyszy Ci szok, niedowierzanie, poczucie krzywdy. Nie wiesz co masz mu odpowiedzieć, więc milczysz.

Innym razem, pewien mężczyzna trwając w związku, stale słyszy krytykę. O ile na początku związku wszystko układało się dobrze, to po zawarciu małżeństwa i urodzeniu dziecka, nagle jakby w kobietę demon wstąpił. Mężczyzna z niedowierzaniem i pewnym poczucie straty stara się pomóc, ale z czasem jest tylko coraz gorzej. Gorzej do tego stopnia, że emocjonalnie nie radzi sobie już z krytyką, wypominaniem i zaczyna myśleć o zdradzie w związku. Wszystkiego też musiał się domyślać.

Na poczet kolejnej historii przywołajmy imię kobiety: Ania. Ania poznaje mężczyznę, z którym jej się świetnie układa. Jest romantyczny, raz na jakiś czas zabiera ją do hotelu, potem wraca do pracy, bo jak sam twierdzi, jeździ w delegacje. Ania się przyzwyczaja. Myśli, że jest to normalne. Po ślubie wychodzą na jaw kontakty seksualne mężczyzny z innymi kobietami. Ania jest w szoku, nie wie co ma zrobić. On jej zaprzecza i tworzy otoczkę niewinnego. Gdy Ania pokazuje mu twarde dowody, bądź zeznania innych kobiet, mężczyzna obracając kota ogonem twierdzi, że wymyśla i jest idiotką. A tak w ogóle, to nie powinna wierzyć jakimś tam ludziom. Tylko nie przyszło jej do głowy, że na wstępnym etapie związku, podczas gdy mężczyzna znikał w delegacje, nie było z nim kontaktu. Żadnego, kontaktu...

Pewna dziewczyna poznała mężczyznę, o którym wiedziała, że ma problem z alkoholem. Przez dziewięć lat, gdy umówili się, że nie będzie pił, poza imprezami wszystko było dobrze. Teraz jest alkoholikiem i kobieta pyta, co ma zrobić, ponieważ jak ją poniżał po wypiciu, tak teraz znacznie częściej to robi. Również dochodzi do rękoczynów.

Inna historia, która zapadła mi w pamięć, to historia kobiety jeszcze z początku mojej pracy terapeutycznej. Za namową swojego kolegi, kobieta zgłosiła się do mnie po wsparcie. Nie chciała brać rozwodu, ponieważ dopiero była po ślubie już kilka miesięcy. W dniu ślubu, jej luby zamiast pójść z nią dopełnić rytuału małżeńskiego, poszedł grać w gry komputerowe i kolokwialnie mówiąc, tak został.

Ostatnio coraz częściej zgłaszają się do mnie kobiety z zapytaniem o to, co mają robić, ponieważ mężczyźni nie mają ochoty na współżycie z nią. Niektórzy z ich partnerów zgadzają się na terapię. Jak się okazuje, w tej sferze najczęstszą przyczyną takiego stanu rzeczy, którą odkrywamy w moim gabinecie, jest uzależnienie od pornografii.

Rozkład win w relacji

Kłótnie w związku są częste. Są też nieodłącznym elementem narastającego napięcia emocjonalnego w relacji w każdym z partnerów. Nie oszukujmy się, jeśli jeden z partnerów jest spokojny, to drugi kłóci się jedynie sam ze sobą. A powyższych historii mogę mnożyć w nieskończoność. W samej grupie facebookowej, którą prowadzę, takich historii jest cała masa.

Podobnie w gabinecie podczas rozmów z klientami indywidualnie i parami małżeńskimi da się zauważyć nierówny rozkład winy. Chociażby świeże doświadczenia z parą małżeńską w ostatnim czasie przywołują mi na myśl, kiedy mężczyzna przechodził u mnie terapię z powodu fizycznej agresji wobec żony. Na uwagę zasługuje fakt, że podczas wielu terapii małżeńskich nie daje się rozłożyć uwagi po równo w czasie dla obu partnerów. Bardzo często jeden z partnerów dostaje więcej atencji.

Czy łatwo jest rozsądzić o winie?

Do tego wszystkiego dochodzą jeszcze wartości indywidualne każdej z osób. Pomyślmy, jaką winę ponosi za rozpad małżeństwa mężczyzna zdradzający, a jaką winę ponosi mężczyzna zdradzający krytykującą kobietę? W świetle prawa można by powiedzieć, że jedynie mężczyzna. W świetle konfliktów oboje, ale czy aby na pewno tak jest?

System wartości jest dosyć trwałym i skutecznym systemem rozsądzania o winie. Mężczyzna zdradzający poniesie tego konsekwencje w świetle prawa czy innych zasad społecznych, a w tej samej sytuacji kobieta pozostanie niewinna. Z jednej strony zrozumiałe jest to, a zdrada jest czynem niewspółmiernie adekwatnym do atmosfery i zazwyczaj wynika z pewnej niedojrzałości. Podobnie jak ciągła krytyka kobiety wobec męża, również jest pewną formą niedojrzałej komunikacji.

Jak to niektórzy mówią:

Bądź mądry i pisz wiersze!

Co warto wiedzieć, gdy mówimy o rozłożeniu winy?

Psycholodzy zwracają szczególną uwagę na cyrkularność relacji, a nie na pozyskanie, czy wyłuszczenie winy z jednej ze strony. W terapiach małżeńskich unika się winnego z powodu ryzyka niepowodzenia terapii. Przyjęcie założenia, że wina leży po obu stronach, jest pewnym uproszczeniem i skrótem myślowym. Ma na celu doprowadzić do złagodzenia konfliktu, czyli nie doprowadzić do jego eskalacji.

Inaczej sprawa ma się, gdy mówimy o nierównowadze emocjonalnej w związku. Ta zazwyczaj występuje w większości małżeństwach, a ich rozwiązanie zależy już od dojrzałości komunikacyjnej i determinacji członków związku. Jednak gdy dochodzi do rozpadu małżeństwa, warto to głośno powiedzieć, że nie zawsze wina leży po obu stronach. Popatrzmy na klasyczny przykład takiej sprawy:

Narcyz i ofiara przemocy domowej

W powyższym tytułowym układzie śmiało można powiedzieć, że wina leży po stronie narcyza. Owinie sobie ofiarę wokół palca i dramaturgia życiowa ofiary jest gotowa. Niestety taki układ sił trwa bardzo często latami, a ofiara ma poczucie winy, że kiedyś zdecydowała się odejść od narcyza. Jednak, czy ktoś był w stanie zdiagnozować narcyza? Nawet w próbie terapii indywidualnej to się nie udaje z uwagi na specyfikę tego zaburzenia i często pozostają jedynie domysły.

Podobnie jest z psychopatą. Dlaczego przywołałem ofiarę przemocy domowej? Osoby po traumach z dzieciństwa mają większą szansę uwikłać się tak trudne relacje. Czy to będą osoby DDD, DDA, z depresjami, czy innymi przypadłościami, to zawsze ryzyko wejścia w trudną relację się większe.

Dojrzałość osobista

W tym artykule opowiadam skąd się bierze dojrzałość człowieka i jak jej szukać, a teraz powiem kilka słów, o co chodzi z tą dojrzałości i konfliktowością w rozkładzie winy. Myślę, że warto wspomnieć o kilku kluczowych korzyściach płynących z osobistej dojrzałości:

Są to rzeczy, które przychodzą mi do głowy na już, a po głębszym zastanowieniu, z pewnością znajdziemy tego znacznie więcej.

Dodam jeszcze, że przy dojrzałości osobistej dużo łatwiej zauważyć skalę winy za czyny w relacji. Osoby dojrzałe dosyć szybko połapują się w relacjach i wstępnej ich toksyczności.

Podsumowując

Układ sił praktycznie zawsze jest nierówny w relacji. Podobnie rozłożenie obowiązków jest nierówne i poczucie sprawiedliwości emocjonalnej ma zupełnie inny wymiar, niż sprawiedliwość według zasług, prawa, czy innego tworu filozofów.

Niektóre zachowania można odnieść do systemu wartości, a co za tym idzie, osoba taka powinna ponieść konsekwencje i nie jest ważna skala konfliktu między partnerami. Wymaga tego dojrzałość, aby patrzeć na relację, nie na zemstę.